... Bliżej kotła trawiaste zbocze wyłagodniało. Usiane było wielkimi głazami. Na jednym z daleka dostrzegłem różową plamkę. Tak jak myślałem to była skalnica naprzeciwlistna. Kolejna arktyczno-górska miniaturka o nieproporcjonalnie wielkich kwiatach. Na wierzchołku tego samego głazu rozwijał również z kłącz pąki różeniec górski. Na dnie kotła płynęło kilka meandrujących potoków. Woda zimna pierońsko była, ale słońce przygrzewało, więc znalazłem sobie idealne miejsce do górskich ablucji. Morena poniżej kotła stromo opadała więc trawersowaliśmy zbocze po prawej stronie doliny. Znów doszliśmy do wapiennego pasa. Wśród goryczek wiosennych kwitło kilka urdzików węgierskich. Tam gdzie sączyła się woda kwitły omiegi karpackie i skalnica naradkowa. Wśród porozrzucanych białych skał wapiennych stały zabudowania starej osady pasterskiej. Gdzieś w borówczyskach przy ścieżce wypatrzyłem kwitnącego różanecznika. Widać już było miejsce, gdzie stoi samochód. Krótka chwila i jedliśmy drugie śniadanie. Upchaliśmy graty do auta i ruszyliśmy spowrotem do Przełęczy Przysłup.


Odpowiedz z cytatem