Oooooooooooooo, Bywalec w Necie na urlopie...
Jakże ten Net ludzi wciąga;-) A co do pierogów - to fakt - pałaszowałam... po takim maratonie jaki miałam przez te kilka dni poprzedzające spotkanie w Dwerniku apetyt miałam wyostrzony jak wilk... albo dwa wilki... albo trzyyyyyyyyy hyhyh;-)

Taaaaaaa i wyjazd wisi na włoskuuuuuuu... nie tylko przez problemy
z dojazdem... ale bardzo chcę. Może się uda. Ważniejszy od dojazdu zaczyna zdawać się powrót. Nie mam z kim zostawić zwierza.

Hej przygodo!

As