I znów mnie znajoma wiewiórka - faworytka informuje, że ten Bieszczadzki Belmondo z Opola nadal marudzi na mój temat. Mógłbym całe cytaty jego wypowiedzi przytoczyć, ale wtedy zdekonspirowałbym informatora (informatorkę).
Czy on naprawdę nie ma innych spraw na głowie ? Słuchając go można by odnieść wrażenie, że to ja jestem winien marazmu i zastoju na tym jego nowym forum.
Odniosę się jednak tylko do sprawy dotyczącej niniejszego wątku, czyli I KIMB.
Nieprawdą jest, jakobym zorganizował I KIMB "pod siebie", czyli egoistycznie, mając na względzie tylko swoją wygodę w zakresie wyboru terminu i miejsca.
Co do wyboru terminu - niech świadczy o tym dyskusja na Forum, do której podałem linki (vide 1-szy post w tym wątku).
Miejsce ("Piekiełko" w Dwerniku) faktycznie ustaliłem arbitralnie, ale uczyniłem to jeszcze kilka miesięcy przed I KIMB. Protestów nie było. Wybierając tę miejscowość i lokal miałem na względzie ich prawdziwie bieszczadzką specyfikę i koloryt - takie jeszcze z opowiadań śp. Jerzego Janickiego.
I nie była to znów dla mnie bardzo wygodna lokalizacja. Gdybym kierował się tylko swoją wygodą, zaproponowałbym Sękowiec (gdzie kwaterowałem) lub pobliską Zatwarnicę.
"Logistykę" I KIMB zabezpieczyliśmy wspólnie z Asiczką.
7 września, tj. dokładnie tydzień przed I KIMB, umówiliśmy się w "Piekiełku", upewniliśmy się, że lokal dn. 14 września będzie otwarty i poprosiliśmy szefową owej "placówki gastronomicznej", aby przygotowała odpowiednią ilość porcji pierogów (słynnych wówczas na całe Bieszczady) i aby ... kibel był czysty.
I pani dotrzymała słowa.
![]()


Odpowiedz z cytatem