i jeszcze dokładka
W sprawie Agaty Sarny decyzje jeszcze nie zapadły. - Ale ja czuję, że to cisza przed burzą. Że minie miesiąc i przyjdzie moja pora - mówi ze smutkiem Sarna.

- Ale ja się nie poddam. Nie dam się przenieść do pracy na stanowisko, które mi zupełnie nie odpowiada. Razem z kolegami z departamentu nie ustąpimy. W poniedziałek wybieramy się do prawnika, aby nam poradził, co w takiej sytuacji możemy zrobić - zapowiada Agata Sarna.
żródło http://miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,5243318.html