Po przejechaniu kilkunastu kilometrów, może kilku więcej, jesteśmy na miejscu. W Bieszczadach jest wszędzie blisko. Tylko w Bieszczady daleko. Zaraz za cerkwią skręcamy na ścieżkę przyrodniczą. Szlak słabo widoczny wita nas uroczym wodospadkiem. Potem wznosi się łąkami i pokazuje nam piękną panoramę. Przysiadamy na ławeczce pod sosną (ktoś rozumny pomyślał, i zbudował ławeczkę w miejscu pięknym i zacienionym). Po zejściu do bazy studenckiej (nikogo) wracamy do auta. Końcówka drogi zryta przez bieszczadzkie monstra. Wygląda to okropnie. Kończymy spacer wizytą w Cerkwi. Przychodzę tam tylko wtedy, jak nikogo nie ma. Cisza działa na mnie kojąco. Cisza tego miejsca szczególnie.


Odpowiedz z cytatem