I jeszcze ciekawostka. Niedaleko sosny z ławeczką, wprost na łące dziura. Dość głęboka, ukryta w trawie. Wygląda tak, jakby pod ziemią płynął potok i na odcinku ok 1,5 m ktoś zdjął mu sufit. Jama wyglądała bardzo tajemniczo. Jaskinia to nie jest, ale żeby zrobić zdjęcie wlazłem do środka.
Wieczorem spotykamy SB. Już tylko on i my zostaliśmy się w Ustrzykach. I okazało się, że świat jest maleńki. SB urodził się w Sopocie, a jego pierwsza (?) miłość to nasza serdeczna przyjaciółka jeszcze z lat szkolnych. Poleciały wspomnienia, ale SB już o tym pisał. Na koniec, wiedząc że dla nas najcudniejszym miejscem jest dolina Sanu i Krywe, rzekł z pełną determinacją, świadom grożących konsekwencji, że jest jeszcze jedno równie lub nawet piękniejsze miejsce - Dydiowa. Oczywiście musieliśmy to sprawdzić. Ale o tym później.
Długi


Odpowiedz z cytatem