I przyszła pora na Dydiową. Droga przez las przywołuje słowa piosenki:
"Cóż jest piękniejsze od drogi w lesie
Gdy słońce świeci i wóz się toczy
Cóż nam nowego zakręt przyniesie
Czym się napełnią zdziwione oczy"
Wóz został na poboczu stokówki. Ale każdy krok otwiera nowe widoki. Nie dbam specjalnie o drogę. SB dokładnie tłumaczył mojej lepszej połowie jak trafić. Przy pierwszym rozwidleniu pytam: w lewo? yyy chyba mówił w prawo, a może nie...... Patrzę w słońce. Niebo bez chmurki mówi .. w lewo. I dalej już na wyczucie, wszystkie drogi prowadzą do Dydiowej. Wystarczy spojrzeć na mapę. Nie sposób zabłądzić. Las piękny, drozdy.. "piękniej śpiewają niż śpiewak płatny na chórach".
Wychodzimy z lasu na otwartą przestrzeń łąk Dydiowej. Wita nas piękna brzoza. Schodzimy do chatki. Ślady niedawnej bytności. Ognisko jeszcze się dymi. Ktoś robił porządki i palił śmieci. Zza drzew błyszczy nowa kopuła. Ale to już po "tamtej" stronie. Krążymy po łąkach, jest tak jak powinno być. Cisza, tylko świergotek wznosi się z trelem i powoli opada pogwizdując melodyjnym tiuuu tiu tiu. Mijamy z daleka następną chatkę - domek. Jest bardzo okazała i wygląda na taką z wygodami.
Na skraju lasu lizawka, a obok.. ambona. dokładnie na wprost. Z drugiej strony kawałek pola obsiane dla zwierzyny. Panowie myśliwi. Takie polowanie to jak strzelanie do świni w chlewie w trakcie karmienia. I sprawia to wam przyjemność?
Pora wracać. Idziemy inną drogą, bliżej Sanu. Miejscami jest jak autostrada. UtwardzonaLiczne tropy odciśnięte w świeżej glinie ( w nocy padało ). Widocznie nie tylko my lubimy wygodnie iść, nie przedzierając się przez krzaczory. Niektóre tropy budzą respekt. Są wczorajsze .. ale są. Z wysokiego modrzewia przygląda nam się wiewiórka. Prawie czarna, z lekkim brązowym odcieniem. Jest bardzo ostrożna. Gdy się zatrzymałem, by zrobić jej zdjęcie, natychmiast znika w gęstwinie drzewa. Dochodzimy do potoku Muczny. I miła niespodzianka. Jest mostek. Dość wysoki i dość szeroki. W sam raz.


Odpowiedz z cytatem