Przed chwilą się z nim widziałem w Czarnym Kocie, więc jest szansa, że się odezwie :)
Ja miałem też taką koszulkę, ale w plecaku, a żadnego wysypującego się z marszrutki kurczaka z karabinem nie widziałem, chyba że się przebrał w radocyńską koszulkę