Z bimbowych zdarzeń z życia wziętych podobna sytuacja (całkowicie prawdziwa). Kobieta wbiega do bimby w ostatniej chwili, też ze sprawunkami w dłoniach. W chwili gdy wsiadła, motorniczy gwałtownie ruszył. Kobieta straciła równowagę i z całym impetem wylądowała na kolanach młodego mężczyzny. W tym momencie mówi "Przepraszam Pana ale się puściłam", młody odpowiedział "To nie moja wina". W tym momencie cała bimba buchneła śmiechem, nieszczęsna kobieta jak zorientowała się co powiedziała zaraz na następnym przystanku wysiadła.
I tak te wieloznaczności językowe czasami robią nam psikusa.