Pokaż wyniki od 1 do 10 z 88

Wątek: gdzie z półrocznym dzieckiem(wózek)

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik
    Na forum od
    01.2006
    Postów
    1,823

    Domyślnie Odp: gdzie z półrocznym dzieckiem(wózek)

    Moim zdaniem są dwie strony medalu Basiu.

    Jedna, to dyskutowanie, czy przede wszystkim doradzanie w kontekście zapytania postawionego przez nieznanego rozmówcę na publicznym forum internetowym.
    Myślę, że typowym jest, nie tylko na tym, czy innym forum górskim, daleko idącej ostrożności w sugerowaniu czegokolwiek.
    Nawet przesadna ostrożność krzywdy nie przyniesie, zbyt "lajtowe" podejście do tematu może natomiast powodować zbytni "hurraoptymizm", co jakieś niepożądane skutki przynieść może, chyba się zgodzisz obserwując dyskusje na tych kilku(nastu) forach, gdzie bywasz?

    Drugą stronę medalu stanowi kwestia postępowania z kilkutygodniowym niemowlęciem.

    O poziomie ryzyka pobytu choćby stacjonarnego w chatce w górach (choć przecież nie siedzieli w niej non stop, sądzę, że spacerów też nie ograniczali do bezpośredniego sąsiedztwa) - pogoda, warunki sanitarne itp - pewnie spieraliby się nawet specjaliści pediatrzy, więc nie ma mowy o tym, by którakolwiek ze stron takiego sporu udowodniła drugiej swoje racje.

    Co zresztą jest logiczne, jedno dziecko może się rozchorować po spacerze pod blokiem, inne zniesie surowe warunki bez żadnych konsekwencji.

    Ja skłaniałbym się za opcja "ostrożną", uważam, że bez względu na ocenę w skali Apgara, kolejne wyniki badań, czy obserwacji, należy w tym etapie życia znacznie bardziej uważać na dziecko, bo konsekwencje byle przeziębienia mogą być znacznie poważniejsze niż u starszych dzieci. Nikt chyba nie chce powiedzieć, że 5-tygodniowe niemowlę ma równie silny organizm, co choćby 3-latek?
    Intuicyjnie czuję i łatwiej mi uwierzyć w sugestie tej "ostrożniejszej" grupy lekarzy, że 5-tygodniowe niemowlę jest zbyt małe na takie eskapady, nawet jeśli rodzice są zawodowymi przewodnikami. Wszak nie mówimy o zgubieniu się na szlaku, czy braku umiejętności radzenia sobie w terenie, a o reakcji bardzo młodego organizmu na warunki trudniejsze niż w domu, z możliwością dotarcia pomocy nie w kilkadziesiąt, a kilka minut.

    Taki wypad nie jest konieczny dla prawidłowego rozwoju dziecka, nie przyniesie też żadnych pozytywnych korzyści, innych od tych, które są osiągalne "na miejscu".
    Dlatego uważam, że taki wyjazd jest, że posłużę się Twoimi słowami, nie dla dziecka, a dla rodziców. A to kłóci sie w moim postrzeganiem umiejętności rodzica z rezygnowania z pewnych rzeczy na rzecz własnego dziecka.

    Tym bardziej, że czasu na zabieranie dzieci w góry mamy mnóstwo później. Co takiego strasznego by się stało, gdyby zamiast w 5 tygodniu zabrać to dziecko góry w 5 miesiącu choćby?
    Czy stałoby się coś złego? Coś poza nie spełnieniem się planów i zamierzeń rodziców?
    Moim zdaniem nie.
    Pojechałbym w te góry nieco później, pewnie po roku, czy dwóch w ogóle zapomniałbym, że raz musiałem sobie jakiś wyjazd odpuścić, radość dawana mi przez dziecko przesłoniła by wszelkie żale szybko, ale gdyby coś złego się stało nie darowałbym sobie tego do końca życia.


    I nie jest to sprzeczne z przekonaniem o bardzo pozytywnym dla zdrowia i prawidłowego rozwoju spędzaniu czasu na świeżym powietrzu, kultywowaniu szeroko rozumianej kultury fizycznej i turystyki, które to przekonanie ma każdy z nas...inaczej nie bywalibyśmy na górskim forum

    Pozdrawiam:)

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar Basia Z.
    Na forum od
    05.2007
    Rodem z
    Chorzów
    Postów
    2,771

    Domyślnie Odp: gdzie z półrocznym dzieckiem(wózek)

    Cytat Zamieszczone przez vm2301 Zobacz posta
    Moim zdaniem są dwie strony medalu Basiu.

    Jedna, to dyskutowanie, czy przede wszystkim doradzanie w kontekście zapytania postawionego przez nieznanego rozmówcę na publicznym forum internetowym.
    Myślę, że typowym jest, nie tylko na tym, czy innym forum górskim, daleko idącej ostrożności w sugerowaniu czegokolwiek.
    Doskonale zdaję sobie z tego sprawę i wiesz zresztą, że z udzielaniem hurraoptymistycznych odpowiedzi w rodzaju "dasz radę - napieraj" nigdy się nie spieszę.

    Cytat Zamieszczone przez vm2301 Zobacz posta

    O poziomie ryzyka pobytu choćby stacjonarnego w chatce w górach (choć przecież nie siedzieli w niej non stop, sądzę, że spacerów też nie ograniczali do bezpośredniego sąsiedztwa) - pogoda, warunki sanitarne itp - pewnie spieraliby się nawet specjaliści pediatrzy, więc nie ma mowy o tym, by którakolwiek ze stron takiego sporu udowodniła drugiej swoje racje.
    To był wyjazd wyłącznie weekendowy - pół piątku, sobota, niedziela.
    Mimo tego, że Tusia jest z pewnością lepszym fachowcem niż ja, bo sama jest lekarzem pediatrą - to ja bym jednak z tak małym dzieckiem nie pojechała.

    Właśnie dlatego, że byłby to wtedy egoistyczny wyjazd "dla mnie" nie "dla dziecka".
    Egoistyczne zachcianki zaspakajałam zostawiając maluchy z mężem i jadąc sama (w pierwszym półroczu życia dzieci były to tylko wypady kilkugodzinne, z powodu karmienia)
    A wspólne spacery zaczęliśmy na wiosnę od Jury (obydwaj moi chłopcy urodzili się pod koniec listopada, więc było to na wiosnę).
    Zresztą Maciek w pierwszym roku życia poważnie nam chorował (zarażony w szpitalu), więc w jego przypadku było to jeszcze później.

    Cytat Zamieszczone przez vm2301 Zobacz posta
    Co takiego strasznego by się stało, gdyby zamiast w 5 tygodniu zabrać to dziecko góry w 5 miesiącu choćby?
    Czy stałoby się coś złego? Coś poza nie spełnieniem się planów i zamierzeń rodziców?
    Moim zdaniem nie.
    Tu się z Tobą zgadzam, też uważam ze było to zaspakajanie zachcianki rodziców i pewnego rodzaju pokazanie wszystkim "dajemy radę".
    Wyjaśniłam tylko kontekst wyjazdu, aby nie sprawiał wrażenie wyjazdu na zimową wędrówkę z oseskiem.
    Inna sprawa, ze w chatce było wtedy ok. 60 ludzi, każdy chciał malucha zobaczyć, nie sądzę aby przebywanie w tak dużej grupie ludzkiej było dla malucha wskazane.

    Cytat Zamieszczone przez vm2301 Zobacz posta
    Pojechałbym w te góry nieco później, pewnie po roku, czy dwóch w ogóle zapomniałbym, że raz musiałem sobie jakiś wyjazd odpuścić, radość dawana mi przez dziecko przesłoniła by wszelkie żale szybko, ale gdyby coś złego się stało nie darowałbym sobie tego do końca życia.
    Mam dokładnie tak samo, też nie raz z powodu dzieci rezygnowalam z wyjazdów, ale inne wyjazdy z dziećmi dawały mi poczwórnie dużo radości.

    Z odwrotnej strony - nie rozumiem dobrego kolegi którego dziecko ma już prawie 5 lat a on sam mimo, że zapalony turysta wzbrania się zabierać je w góry choćby do "agroturystyki". Nie wiem dlaczego.
    W góry jeździ prawie wyłącznie sam.
    Moim zdaniem (podkreślam to moim zdaniem) traci możliwość bardzo ciekawych kontaktów z dzieckiem.

    Pozdrowienia

    Basia

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Gorgany z południa na północ
    Przez maciejka w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 57
    Ostatni post / autor: 02-01-2013, 15:03
  2. Półwysep Helski to nie tylko piach i woda.
    Przez Hero w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 09-09-2011, 21:30
  3. Wyprawa północną Słowacją - co zobaczyć?
    Przez Zenobius w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 28
    Ostatni post / autor: 27-10-2010, 22:52
  4. Czy wiecie cos na temat pól namiotowych w Rabem, Tworylnym ?
    Przez Kereip w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 18
    Ostatni post / autor: 11-10-2005, 21:03
  5. [Lutowiska] Gdzie w Bieszczady z dwuletnim dzieckiem
    Przez Anonymous w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 05-06-2002, 11:27

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •