Pokaż wyniki od 1 do 9 z 9

Wątek: i zamarzyły mi się podróże samolotem :)

Mieszany widok

  1. #1
    Pa(i)n killer Awatar admin
    Na forum od
    09.1998
    Rodem z
    London, Ontario :]
    Postów
    1,482

    Domyślnie Odp: i zamarzyły mi się podróże samolotem :)

    Będąc raz na Krymie (rok 1997) z moją przyszłą żoną dowiedzieliśmy się o przykrym zdarzeniu w rodzinie które zmusiło nas do natychmiastowego powrotu do kraju.
    Znajomy Ukrainiec przetrasnportował nas do Kijowa z nadzieją, że tam wsiądziemy do pierwszego samolotu lecącego do Warszawy.
    Na miejscu okazało się, że jest samolot - odlatuje za niecałe 2h ale z drugiego lotniska - Żulani (jakieś 40 km w linii prostej przez całe miasto).
    Jakimś cudem zdązyliśmy, oczywiście o kupowaniu biletu można zapomnieć bo wszystko pozamykane a dworzec lotniczy wygląda jak znany nam dworzec kolejowy w Zagórzu - 20 lat temu :).
    No więc znajomy Ukrainiec łapie pierwszego pilota który się przemieszcza przez poczekalnię, wykłada mu w czym problem i po chwili pilot znika na zapleczu. Wraca z innym - jak się potem okazało naszym pilotem.
    Nasz pilot informuje nas, że oczywiście miejsc nie ma. Po chwili uzgadaniania pojęcia "miejsc nie ma" zgadza się na zabranie nas jako kombatantów czeczeńskich, wypisuje bilet lotniczy na kawałku kartki z notesu i kasuje 2x$160.

    Potem już było w miarę gładko :). W samolocie z nami włącznie leciało 11 osób (na jakieś 60 miejsc). Kibel nieczynny - gdyby ktoś pytał, 1 stewardessa w wieku mocno podeszłym - jak na stewardesę - i jeszcze wyglądała na znieczuloną :).
    Nasz pilot leciał tym samolotem chyba tropiąc jakąś niewidoczną sinusoidę bo czuliśmy się jak na karuzeli. Wspomniana stewardessa poinformowała ze akurat ten pilot nauczył się latać na samolotach bojowych, jest najwyższej klasy specjalistą więc nie mamy się czego obawiać ale ma trudności z pojęciem tego że nie leci MiGiem tylko jakąś blaszaną puszką która w powietrzu nie chce się dać prowadzić jak wspomniany MIG.
    Będąc już na Okęciu gdy zobaczyłem polskiego pogranicznika który witał ludzi schodzących po schodkach i kierował ich do podstawionego autobusu, chciałem jak JP2 paść na kolana i ucałować polską ziemię.
    Pozdrawiam
    Darek Magusiak


    "bzdura! widział ktoś sapera na linuksie?! albo pasjans? brak tych podstawowych aplikacji biurowych dyskwalifikuje ten system w urzedach."

  2. #2
    Awatar mKwinto
    Na forum od
    05.2005
    Rodem z
    Toruń
    Postów
    11

    Domyślnie Odp: i zamarzyły mi się podróże samolotem :)

    Późny listopad 1990 roku - czas burzliwy dla rozpadającego się Związku Radzieckiego - już po uchwale Rady Najwyższej ZSRR o suwerenności Ukrainy, ale przed uchwałą Aktu Niepodległości przez Radę Najwyższą Ukrainy. Druga klasa liceum (w Ustrzykach Dolnych) i wycieczka na Kaukaz. Bazą wypadową jest Piatigorsk. Lotnisko - węzeł - w Mineralnych Wodach dokąd udajemy się ze Lwowa Tupolewem 154 ("latającą trumną"). Na pokładzie oprócz naszej wycieczki przedstawiciele niemal wszystkich południowych republik z "podręcznymi" tobołami - załadowanymi towarem kocami i narzutami z łóżek. Z każdym kolejnym łykiem lokalnych specyfików zadzierzgiwała się przyjaźń między narodami. Mocno podstarzałe stewardessy proponowały wódkę, dmuchane i gumowe zabawki (Kiwaczki lub Krokodyla Gienię) czy też wypożyczenie za kilka rubli na czas lotu gry elektronicznej z zajcem łąpiącym jaja. Po ustawieniu "azymutu" piloci wyszli z kabiny kupować dżinsy u starszych uczestników naszej wycieczki, pieczętując udany zakup przyjacielskim toastem (nie wiem do dziś czy Tu-154 ma automatycznego pilota, czy wychodzili z szoferki na zmianę). Nie da się ukryć - mieliśmy pełne gacie przed - manualnym - manewrem lądowania, ale widać zaprawieni lotnicy "nie takie sztuki kładli". Rześki kaukazki klimat dał nam odetchnąć przez tydzień. W dzień powrotu zgłaszamy się na lotnisko w Mineralnych Wodach. W dzikim tłumie czekających na połączenia ktoś kradnie paszport jednej z naszych wycieczkowiczek. Jednak nie to jest naszym największym zmartwieniem. Okazuje się bowiem, że nie ma dla nas samolotu i nie wiadomo czy w najbliższym czasie będzie. Dosłownie - NIE MA. Ukraina, będąca już na drodze do niepodległości zapowiedziała (lub dała do zrozumienia - nie do końca było to dla nas jasne), że nie da paliwa na powrotny kurs, a samolot zatrzyma jako secesyjny majątek. Rosjanie nie zdecydowali się na wysłanie do Lwowa (i możliwą utratę) samolotu z m.in. nami na pokładzie. 24 godziny spędziliśmy na hali lotniska, przypominającego - jak ktoś wcześniej napisał - prowincjonalny dworzec kolejowy. Jako "innostrancom" przysługiwała nam lepsza sala - z krzesłami i kilkoma fotelami. Obywatele związkowi musieli zadowolić się kilkoma drewnianymi ławkami, większoć siedziała na gazetach na podłodze. Kwitł handel wymienny, a po hali lotniskowej po zmierzchu latały ptaki (straszono nas, że nietoperze). Tego samego dnia - przypadkiem - do Mineralnych Wód trafiła inna grupa z naszego miasteczka, wracająca z Taszkientu. Zdziwiliśmy się bardzo widząc znajomych tak daleko od domu. Mieli ten sam problem, więc przerzucono ich "logistycznie" na to lotnisko. Im poszczęściło się bardziej, bo jeszcze tego samego dnia polecieli gdzieś dalej. Po nieudanych negocjacjach następnego dnia odesłano nas z powrotem do Piatigorska i zakwaterowano w pokojach wycieczki, która miała przylecieć na zmianę na nasze miejsce (nieobecnym samolotem widmem). Kazano czekać. Nie udało nam się dodzwonić do Polski. Udało nam się jednak wysłać telegramy, które dotarły do domów na dzień przed naszym powrotem. Nie wiedzieliśmy co nas czeka. Samolot wynegocjowano dopiero 4 dni po planowanym terminie zakończenia wycieczki. Rodziny postawiły na nas krzyżyk, nie mając przez pierwsze dni żadnych rzetelnych informacji - jakieś szczątkowe poszlaki z biura turystycznego, że raczej nic nam nie jest. Ciekawe, czy w kronice ustrzyckiego liceum jest wzmianka o "sztabie kryzysowym" z tego okresu. Dziś wspominam tę historię o lataniu niemal w kategorii komedii, wówczas było nam bardzo nie do śmiechu. Nie pamiętam żadnych szczegółów lotu powrotnego :)

  3. #3
    Bieszczadnik
    Na forum od
    12.2004
    Postów
    377

    Domyślnie Odp: i zamarzyły mi się podróże samolotem :)

    :) Dodam kolejny obrazek (opowiedziany przez znajomego).
    Gdy wszyscy z biletami (lot Magnitogorsk - Moskwa) już znależli się na pokladzie (wszystkie miejsca znaczy się zajęte), wychodzi pilot na schodki i .... kiwa ręką zachęcająco na czekających z różnymi tobołkami . Po prostu brał "łepków".Siedzieli oni na tychze tobołkach między rzędami .
    W owym to czasie czytało się w prasie o katastrofach rosyjskich samolotoów w wyniku .... przeladowania (początek lat 90-siątych). Możecie sobie wyobrażić w jakim napięciu znajomy sobie "leciał"?....:)
    Pozdrawiam PF

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Fotograficzne Podróże Karpackie
    Przez machoney w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 10-03-2009, 17:49
  2. Co to się porobiło !
    Przez Basia Z. w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 84
    Ostatni post / autor: 25-02-2009, 18:11
  3. Odpowiedzi: 65
    Ostatni post / autor: 22-11-2007, 15:53
  4. Odpowiedzi: 38
    Ostatni post / autor: 13-06-2005, 10:07
  5. Poznajmy się
    Przez skuter28 w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 108
    Ostatni post / autor: 19-12-2004, 01:28

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •