Niedzielny poranek, dało znać w kościach zastanie, pomyślałem: wczoraj tuman, to dziś wodę wybiorę (a może wybór podświadomie podyktowany był przez efekt powieczornego spragnienia).
Nie żałuję, choć wydaje mi się, że w dolinie, wokół której też moje myśli krążyły, może bym się zderzył z SirBazylem, trudno nie tym razem.

Zacne wodne cele były w zasięgu, dodatkowo były do pogodzenia z kiełkującą chęcią zawitania do pewnej chaty na końcu wsi.

Pierwszy akwen zyskuje (niestety) atrybuty, które mogą go uczynić niezdatnym do dalszego użycia.
Jak się ludzkości najedzie, to dziś zaobserwowany mieszkaniec nieśpiesznie przemieszczający się po tafli (brak foto niestety ),
pozostanie jedynie jego honorowym patronem.


DSCN8736.jpg

Inwestycyjne trendy dostrzegam i w dalszej drodze, czyżby wobec rządowych zakusów, lasy uciekały w koszty...

DSCN8740.jpg


Cóż, ja to jakiś dziwny jestem, od nowinek zdecydowanie wolę w Bieszczadach relikty przeszłości.

DSCN8789.jpg

DSCN8793.jpg

DSCN8794.jpg

Idę, cieszę się lasem i szumem Olchowatego.

DSCN8912.jpg

DSCN8922.jpg

DSCN8804.jpg

DSCN8807.jpg