Strasznie fajnie się czytało, dzięki. Przypomniałeś mi moją pierwszą samotną, wiczesnowiosenną wedrówkę na Pryszczatą ;-) tylko w odwrotnym kierunku. Wrażenia niesamowite, za każdym krzaczorem głodny miś. Człowiekowi mało sie łepetyna nie urwała od rozglądania Fajnie, że okrasiłeś relację mnóstwem zdjęć. Ech, trza ruszyć cztery litery i w krzoki wyjechać.