Pewnie się wszystko skumulowało. Polscy turyści ruszający na długi weekend, Ukraińcy - studenci i pracujący w Polsce jadący na długi weekend do domu i "przygraniczni" Ukraińcy wracający z sobotnich zakupów. Swego czasu wracając w sobotę z Ukrainy napotkałem dużą (ale nie aż taką) kolejkę po naszej stronie w oczekiwaniu na opuszczenie Polski. Prawie wszyscy to byli Ukraińcy obładowani zakupami. Ciekawe jak będzie wyglądać sytuacja na przejściu od czerwca.