Twoje obawy są nieuzasadnione, aż tak dużo na szczęście ich nie ma. Co prawda czasem można spotkać jakąś ubłoconą terenówkę, ale większość ich kierowców to autochtoni albo zupełnie legalni turyści w brudnych brykach. Co do kolorów to na prawdę ciężko trafić. Czasem nawet w październiku może jeszcze pochodzić po połoninach w samym t-shircie, a czasem we wrześniu można doznać poważnych mrozów, a to też od nich zależy kolor Bieszczadów. Ja osobiście powodzenia Ci życzyć nie mogę, gdyż wybieram się w październiku i przez wrodzony egoizm liczę, że to ja trafię na kolory :)