No ale tu widzę Czywczyn a z tyłu Farkaul.
Czyli do Stoha jeszcze kawałek.
Teraz "sistiemy" już niet.
Jak bylam teraz to idąc od wschodu (od strony dol. Repede) na Popa Iwana Marmaroskiego po noclegu w szałasie wyszliśmy rano na granicę.
Wygodna droga prowadziła po stronie ukraińskiej.
Spotkaliśmy Czechów, którzy spali na samej granicy, przyszli od strony Bogdana i dalej mieli iść na Stoh i w Czarnohorę.
Spali dokładnie na samej granicy i właśnie się zwijali.
Poprzedniego dnia byli podobno na Popie Iwanie, ale kompletnie nic nie widzieli.
Akurat w tym miejscu zastał nas ukraiński pogranicznik, który sprawdził paszporty trzem pierwszym osobom. Najpierw pytal o "propusk" ale wytlumaczyliśmy że idziemy i schodzimy do Rumunii. Wstedy zapytał skąd dokladnie idziemy i dokąd schodzimy i delikatnie zwrócił uwagę że idziemy jakieś 6 m po stronie ukraińskiej (akurat tam była droga), że skoro oficjalnie jesteśmy w Rumunii to właściwie powinniśmy iść po stronie rumuńskiej.
Na co ja zwróciłam uwagę ze przecież tam jest mocno podmokły teren, bo tak było, a tu idzie droga i zapytałam czy możemy iść dalej na Popa Iwana.
Machnął ręką i powiedział "idźcie". I tyle bylo całej kontroli.
Wyżej spotkalismy jeszcze kilku żołnierzy jak malowali słupki na niebiesko-żółto.
Żadnych drutów już na tym odcinku nie było tylko gdzieniegdzie resztki słupków.
B.



bardzo wygodnie sie szło tym zaoranym pasem, który leżał wtedy odłogiem).
Odpowiedz z cytatem