Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 128

Wątek: UA/PL - przyszłość

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik Awatar ludwik
    Na forum od
    12.2007
    Rodem z
    Opole
    Postów
    153

    Domyślnie Odp: UA/PL - przyszłość

    Właściwie popieram sposób myślenia Włóczykija.

    Na Ukrainie jest problem z pewnymi wzorcami - wyborem bohaterów narodowych.
    Nie sądzę, żeby Ukraińcy tak łatwo zdemontowali postawione już pomniki,
    w najszerszym tych słów znaczeniu.

    Cały czas jest ten sam problem:
    My bijemy się w piersi za np. Akcję Wisła, ale oczekujemy ze strony
    Ukraińców przyznania prawdy na temat terroryzmu i ludobójstwa UPA. I nic.
    Wręcz odwrotnie.
    Przypominamy delikatnie, kto jest odpowiedzialny za Akcję Wisła,
    że nie wzięła się sama z siebie, przyjmując jednak odpowiedzialność za jej przebieg.
    Na marginesie dodam, że gdyby taką akcję organizowało w 100% NKWD
    to nie byłoby żadnej rozwózki po kraju, tylko połowa do najbliższego lasu, połowa na Sybir, dajmy na to. I toczka.
    Oni o tym wiedzą.
    Dialogowi nie służy też np. działalność ukraińskiego odpowiednika polskiego harcerstwa, które organizuje rajdy szlakami bohaterów (sotników UPA).
    Przerażające.

    Na polityków - nie liczmy - są nastawieni nacjonalistycznie lub pro-rosyjsko.

    Ukraińcy z Ukrainy zachodniej czują się jakby ważniejsi, bardziej ukraińscy,
    Ci ze wschodniej czują się lepsi, bo bez tradycji UPA.
    Mówię o sytuacjach "ukraińskiej ulicy", bo miałem okazję takowe poznać,
    mój brat dokładniej (cały czas jeździ tam - służbowo), rozmawiamy o tym.
    Ciekawostka (bardzo charakterystyczna dla mentalności młodych Ukraińców):
    -we wschodniej Ukrainie powiedzenie komuś (pochodzącemu z zach. Ukrainy) "ty banderowcu" jest stosowaną, najgorszą obrazą.
    W zach. zaś, chcąc obrazić tego ze wschodniej mówi się np: "ty mów po ukraińsku, a nie po rosyjsku".
    To jest oczywiście jakiś margines, ale funkcjonujący.

    Zgadzam się z Włóczykijem, że gdy dochodzi do rozmowy o niedawnej przeszłości - trafiamy na beton.

    Nie dogadamy się, jeśli obydwie strony nie zagrają w otwarte karty.
    Na Ukrainie ta gra idzie w niewłaściwą stronę.
    I to jest problem.
    Pozdrawiam
    Parnićku, my jsme s Tebou,
    neopustime Te,
    nikdy Te nezradime,
    bo my Ti verime!

  2. #2
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    5,251

    Domyślnie Odp: UA/PL - przyszłość

    Cytat Zamieszczone przez ludwik Zobacz posta
    ...
    W zach. zaś, chcąc obrazić tego ze wschodniej mówi się np: "ty mów po ukraińsku, a nie po rosyjsku".
    To jest oczywiście jakiś margines, ale funkcjonujący.
    ....
    To nie jest znowu taki margines, spotykałem sie z tym wielokrotnie, ale tylko z pseudo-inteligentami.
    Rozmawiając na wsiach, ze zwykłymi ludzmi nikomu to nie przeszkadzało że mówię jakąś mieszanką językową.
    Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 26-07-2009 o 22:57 Powód: uzupełnienie

  3. #3
    Zbanowany
    Na forum od
    03.2009
    Postów
    304

    Domyślnie Odp: UA/PL - przyszłość

    Proponuję kolejny happening, cięzka paczka z kilogramem dynamitu przymocowana do pomnika Kliaczkiwskiego w Zbarażu z metką Made in Poland. Dynamit nie musi mieć zapalnika, sam pomnik jest takim zapalnikiem...

    I może to rozpocznie społeczną dyskusję na Ukrainie, dlaczego Polakom pomnik bandyty nie podoba się :) Znaczy brzydki?


    A tak a propo jestem przeciw Ukrainie w Unii, jeśli nie potrafi po ludzku zalatwić sprawy bandytów z UPA i polskich ofiar. Takiej sprawy pod dywan się nie da zamieść, co by nie probowali. Jeśli w kardynalnych sprawach moralność w polityce ukraińskiej nie ma znaczenia, to ten kraj jest nieprzewidywalny a jego elity niewiarygodne.

    Fundamentem gospodarki jest tak samo etyka chrzescijanska jak i prawo rzymskie. Bez szacunku dla tych dwóch (i nie tylko oczywiście) zagadnień ani dobrego pojednania nie będzie ani wspólnych stosunków gospodarczych.

    W braku pojednania będzie mimo wszystko działać chaotycznie gospodarka, bo tu mechanizm jest z fizyki naczyń połączonych, przepływ będzie i taniej siły roboczej i tanszych towarów.

    Jako mieszkaniec stolicy , stwierdzam, że od pewnego czasu widzę proces następujący : schody mojej kamienicy remontował chłopak - glazurnik z Lwowa, kostkę Bauma kładła ekipa z Włodzimierza Wołynskiego... malowali... etc. Więc to się dzieje w skali mikro.

    Zatem gospodarka będzie kołem zamachowym naszych stosunków, a hamulcem brak przestrzegania norm prawnych i etycznych przez Ukrainę.

    W braku poszanowania norm etycznych i prawnych przez Ukrainę stosunki gospodarcze będa zawsze karłowate. W zasadzie już są. Kapital idzie tam gdzie pewność zwrotu inwestycji.

    Polecam temat reketu przedsiębiorstw na Ukrainie.... za łapówkę rzędu 76 tysięcy dolarów ukraińskiemu sędziemu można wyrwać inwestorom przedsiębiorstwo o wartości miliona dolarów... To kto tam będzie inwestował w takich warunkach?

    W zasadzie kontakty będą się opierały o przemysł turystyczny - Polaku przyjedź do nas, zostaw pieniądze, zobaczysz cmentarze swoich przodków i piękne dawne polskie zamki. Lwowska Podkowa będzie hitem, szczególnie zamek bojara Iwana III Sobieskiego... Ta częśc gospodarki zawsze będzie miała wzięcie....
    Ostatnio edytowane przez Łapi ; 27-07-2009 o 01:06

  4. #4
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: UA/PL - przyszłość

    Wydarzenia wołyńskie i podolskie z lat 1943 i 1944 były w Polsce przez długie lata owiane tajemnicą, ale przecież nie zakłamane. Nawet w PRL ukazywały się czasem książki (w niskich nakładach, ale jednak) na ten temat, co pewien czas także artykuły w społeczno - kulturalnych (też raczej tych dla elit) tygodnikach lub miesięcznikach, uczyli się o tym studenci historii (raczej uniwersytetów niż b. WSP czy WSN).
    Oczywiście, tzw. mass-media o tym nie trąbiły, w przeciwieństwie do informacji o hitlerowskich zbrodniach ludobójstwa.
    Ale jednak wydarzenia te nie były zupełnie przemilczane i objęte pełną cenzurą, jak np. Katyń czy GUŁag.
    Tyle gwoli przypomnienia tym, którzy albo z racji mlodszego wieku, albo z braku zainteresowań humanistycznych do informacji o zbrodniach OUN-UPA nie docierali.

    Co dalej ?
    Pisałem już (w innym wątku tematycznym), że problemem tym powinna zająć się mieszana komisja historyków z Polski i Ukrainy. Ich wspólny komunikat byłby podstawą dla osób wypowiadających się (także na Naszym Forum) nt. relacji polsko - ukraińskich w ogólności.

    Bo co mamy dziś ?

    Przede wszystkim spór o liczbę polskich ofiar. Liczba ta określana bywa w przedziale od 40 tys. do prawie 500 tys. osób. Światowy Związek Żołnierzy AK przyjmuje ją na ok. 100 tys. osób.

    Po drugie - po stronie ukraińskiej sławi się żołnierzy UPA jako narodowych bohaterów walczących o wolność Ukrainy, a po stronie polskiej przeważają głosy, jakoby ich walka polegała głównie (lub wręcz jedynie) na bestialskim mordowaniu Polaków, a i to w większości kobiet, dzieci i starców. Przy okazji Ukraińcom przypisuje się wręcz jakiś wrodzony sadyzm, zapominając że 97 lat wcześniej równie okrutnie (albo i bardziej) poczynali sobie w polskich dworach etnicznie polscy chlopi pod przywództwem Jakuba Szeli.

    W nr. 29 "Przeglądu" z dn. 26 lipca br. na str. 16 Stefan Chwin (pisarz, a zarazem naukowiec - profesor Uniwersytetu Gdańskiego) wypowiada się tak (cyt.):
    "Proponuję, żebyśmy otwarcie powiedzieli do siebie tak: pamiętajmy o tym, że się mordowaliśmy, ale teraz chcemy żyć ze sobą w zgodzie. Wtedy zmienia się zupełnie perspektywa. Trzeba jasno postawić sprawę - że uważamy, że tamte tragedie należą do zamkniętej przeszłości. I wtedy można mówić o przeszłości, tak jak ona wyglądała.
    Myślę, że obecne, podskórne konflikty wynikają z tego, że jakaś część Polaków i Ukraińców ma wciąż przekonanie, że jednak nie wszystkie dawne sprawy są zamknięte, że jednak pewne rzeczy musimy jeszcze wyrównać. Że np. może Bieszczady to są stare ziemie ukraińskie... Że Lwów to stare polskie miasto... I to po obu stronach występuje. A wtedy krwawa przeszłość zaognia sprawy aktualne. I znowu skaczemy sobie do oczu. Dlatego uważam, że już w punkcie wyjścia trzeba pewne sprawy uznać za zamknięte raz na zawsze. (...) Wtedy zmienia się perspektywa rozmowy. A ja nie słyszałem, żeby którykolwiek polityk polski powiedział otwarcie: Lwów jest miastem ukraińskim i powinien być własnością Ukrainy na zawsze. Tak jak nie słyszałem, żeby którykolwiek polityk ukraiński powiedział otwarcie: Bieszczady są częścią Polski i powinny pozostać w polskich granicach na zawsze. Jak ktoś coś takiego by powiedział, toby go od razu oskarżono o zdradę. Więc teren pozostaje wciąż podminowany."

    A od siebie dodam jeszcze: im bardziej będziemy zrażać, odpychać od siebie Ukraińców, tym bardziej będziemy ich (obiektywnie) popychać ku Rosji. Na Ukrainie bowiem ścierają się teraz dwie wielkie opcje polityczne: proeuropejska i prorosyjska.
    Jak myślicie, której z nich przysłużyła się niedawna "zadyma" zorganizowana z okazji protestu przeciwko przyznaniu prezydentowi Juszczence tytułu doktora h.c. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ?
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 27-07-2009 o 09:12
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  5. #5
    Zbanowany
    Na forum od
    03.2009
    Postów
    304

    Domyślnie Odp: UA/PL - przyszłość

    Jaka "zadyma". Tam był protest wielu poważnych ludzi, a nie chłopców w krótkich spodenkach czy szalikowców, proszę nie wulgaryzować poważnych decyzji poważnych ludzi... Wiekszość z nich była obdarzona siwymi czuprynami, a nie irokezami.

    Przerabialiśmy temat, Polacy nie powinni protestować, bo poprawność polityczna nakazuje... Od poprawności politycznej to są politycy nie ludzie.


    A od kiedy to historycy są tymi co leją balsamy na rany ofiar masowych rzezi? Nigdy i nigdzie takich spraw na świecie nie kończyli historycy, sprawy wygasały w braku protestów i wymierania ludzi, jeśli wygasały bo protest co do ludobójstwa Ormian trwa do dziś i póki Turcy się nie przyznają do zbrodni będzie trwał.

    Podobnie tutaj, dopóki Ukraina nie przyzna się do zbrodni ludobójstwa będą trwały protesty polskich środowisk kresowych i nie tylko.

    A na Ukrainie gloryfikującej masowych morderców nikomu nie powinno zależeć w Europie, bo co to za wiarygodność tego kraju, jeśli mordercy stoją na publicznych pomnikach?
    Ostatnio edytowane przez Łapi ; 27-07-2009 o 10:46

  6. #6
    Bieszczadnik Awatar Basia Z.
    Na forum od
    05.2007
    Rodem z
    Chorzów
    Postów
    2,771

    Domyślnie Odp: UA/PL - przyszłość

    Ja osobiście widzę szansę w coraz bardziej ożywionych bezpośrednich kontaktach - młodzieży, grup turystycznych, zespołów ludowych itd.

    Chodzi mi o kontakty bezpośrednie a nie o oglądanie Ukrainy wyłącznie z okien autokaru, jak jakiegoś rezerwatu.

    Widzę szanse także w kontaktach biznesowych (trochę znajomych biznesmenów prowadzi poważne interesy z Ukrainą i nieźle im idzie, Polacy jak mało która nacja potrafią się odnaleźć na tamtejszym trudnym rynku).

    I tak się zresztą najczęściej dzieje.

    Jeżdżąc na Ukrainę co roku od kilkunastu lat staram się zrozumieć ten kraj i tamtych ludzi.
    Mają za sobą bardzo trudną historię, znacznie trudniejszą niż Polacy, bo trudniej jest im odnaleźć tożsamość narodową. Szukają ją między innymi w formach oporu przeciwko Związkowi Sowieckiemu.

    Z wielu rozmów jakie prowadziłam wynika, że zdecydowana większość mieszkańców Ukrainy nie interesuje się historią.

    A ta niewielka część która się interesuje - po prostu nie wie, jaka rolę odegrało UPA w stosunku do Polaków (nigdzie o tym nie uczą, nie ma też publikacji).
    Oni widzą tą formacją jak partyzancką armię narodowo wyzwoleńczą (i faktycznie takie ona miała znaczenie od końca lat 40 aż do lat 60 (bo aż tak długo trwały walki partyzanckie np. na Huculszczyźnie).

    Podobnie jak Stały Bywalec widzę szanse we wspólnej komisji niezależnych ekspertów - historyków, która zbada źródła historyczne i opracuje zalecenia dla twórców podręczników do historii w obu krajach.

    Nie widzę szans w demonstracjach i innych "pokazowych" akcjach, które nikomu nic nie udowadniają a służą tylko zaostrzeniu stosunków.

    Pozdrowienia

    Basia

  7. #7
    Zbanowany
    Na forum od
    03.2009
    Postów
    304

    Domyślnie Odp: UA/PL - przyszłość

    Cytat Zamieszczone przez Basia Z. Zobacz posta

    Nie widzę szans w demonstracjach i innych "pokazowych" akcjach, które nikomu nic nie udowadniają a służą tylko zaostrzeniu stosunków.

    Podpisuje się pod większością wniosków i i spostrzeżeń, za wyjątkiem tez SB.

    1. Kwestia przyszłych stosunków z Ukrainą musi przynieśc rozstrzygnięcia polityków, a nie historyków w kwestii odpowiedzialności. Musi przynieść decyzje administracyjne w kwestii upamiętnienia ofiar, ktorych jest przynajmniej 1600. Zgoda na upamiętnienie takiej ilości miejsc pochówku jest już decyzją polityczną dużej wagi.

    A jest faktem, że Ukraina się politycznie uchyla od tego obowiązku, zatem tylko protesty społeczne są w stanie to zmienić.

    Można chcieć zlecić historykom zajęcie ustalenia tego co znamy od dawna,ale to kontynuacja publicznego kłamstwa, bo nie historycy decydują o postawieniu pomnika.


    2. Co do tych "pokazowych" akcji, które niczego nie udowadniają i służą tylko zaognieniu stosunków".

    - akcje nie są "pokazowe", nikomu tutaj nie zależy by się "pokazać", to nie wybieg dla modelek, to nie jest kwestia próżności, a prawdy.

    - akcje niczego nie udowadniają, akcje są protestami społecznymi, nawiązującymi do nieukaranej zbrodni ludobójstwa

    - akcje są zaognieniem stosunków, które są zafałszowane przez nieupoważnionych do tego poprawnych politycznie decydentów.



    3. - państwa też są poddawane presji etycznej, na tym polega opinia międzynarodowa. Dlaczego Ukraina miała by być tym wyjątkiem od reguły, któremu pozwala się na budowanie pomników faszystów? Nie ma żadnych podstaw, by nie żadać od Ukrainy spełnienia podstawowych norm międzynarodowych w aspekcie odpowiedzialności za faszyzm i ludobójstwo

    - wolność słowa w III RP pozwala każdemu głosić wszystko, istotne jest, czy ma to poparcie społeczne. Ponieważ w Polsce jest liczne grono ofiar rzezi, to w sposób naturalny jest tu centrum protestu wobec Ukrainy.
    Politykom z obu stron ten fakt nie pasuje i chcieli by go ignorować. Niestety fakty spoleczne w takiej skali ignorować się nie dają.

    - jeśli ktoś myśli, że można przejść od tak sobie do porządku dziennego i poprawnych stosunków z agresorami, nad drugim w kolejności aktem ludobójstwa po rzezi ormiańskiej, w dodatku z wiedzą, że agresor wystawia pomniki odpowiedzialnym za rzezie - za argument ma jedynie myślenie życzeniowe, oderwane od społecznej rzeczywistości. Niech przekona te kilka milionów ludzi...

    Tą rzeczywistością spoleczną jest krzywda ofiar wyrażająca się licznymi protestami społecznymi, tego się nie da zaszufladkować jako ekscesy pojedynczych działaczy.

    Ku zmartwieniu poprawnych elit politycznych, protest środowiska kresowego rozlal się po całym kraju i nie daje się opanować politycznie.

    Naród nie pasuje do kreowanej politycznie rzeczywistości ? Jednak łatwiej zmienić władzę, niż naród.

    Dlatego to Ukraina chcąc znormalizowć stosunki z Polską musi się ugiąć i uznac sprawy oczywiste za fakty polityczne. Nie ma innej drogi niż rzetelność w tej sprawie.



    dopiero spełnienie podstawowych norm międzynarodowych przez Ukrainę może być podstawą trwałych stosunków.
    Ostatnio edytowane przez Łapi ; 27-07-2009 o 11:37

  8. #8
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: UA/PL - przyszłość

    Jedna rzecz napawa mnie optymizmem. Powaznie.
    Politycy polscy - ci mający naprawdę w naszym kraju coś do powiedzenia - widzą problem relacji polsko - ukraińskich we właściwych proporcjach, tj. bez zatajania prawdy, ale i bez robienia propagandy z historii. Widzą również cel polityczny, jakże zbieżny z polską racją stanu: docelowe oderwanie Ukrainy od Rosji i trwałe przyłączenie jej do struktur europejskich i atlantyckich.
    Ja już pewnie tego nie doczekam, ale chciałbym aby kiedyś moja córka (obecnie 22 lata) mogła wybrać się tak w Bieszczady ukraińskie, jak ja dziś mogę sobie pójść w Bieszczady słowackie. Czyli aby Ukraina należała do strefy Schengen.
    Abyśmy, będąc na Kremenarosie, mogli sobie swobodnie przejść także na stronę ukraińską.

    I mimo codziennych, nieraz żenujących swarów rozumieją to wszyscy - nie tylko obóz aktualnie rządzący PO i PSL, lecz także czołowi opozycyjni politycy PiS i SLD.
    Aleksander Kwaśniewski i Lech Wałęsa - jadąc kilka lat temu na Ukrainę w celu wsparcia pomarańczowej rewolucji - dokonali czynu, który doceni dopiero historia.
    Obecny Prezydent RP p. Lech Kaczyński też w sprawach ukraińskich zachowuje się (w moim przekonaniu) bez najmniejszego zarzutu.


    Jedynie jakieś LPR-y czy inne Libertasy (personifikowane na Naszym Forum głównie przez dyżurnego szowinistę - jak sam się zresztą w podpisie określa) usiłują niezdarnie pchać kij w szprychy historii.

    I niech tak zostanie. Nie jest źle. Psy szczekają, karawana idzie dalej - niech się dalej sprawdza to arabskie porzekadło.
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 27-07-2009 o 14:17
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  9. #9
    Bieszczadnik Awatar ludwik
    Na forum od
    12.2007
    Rodem z
    Opole
    Postów
    153

    Domyślnie Odp: UA/PL - przyszłość

    Łapi napisał min.:
    [quote=Łapi;83627...
    A tak a propo jestem przeciw Ukrainie w Unii, jeśli nie potrafi po ludzku zalatwić sprawy bandytów z UPA i polskich ofiar. Takiej sprawy pod dywan się nie da zamieść, co by nie probowali. Jeśli w kardynalnych sprawach moralność w polityce ukraińskiej nie ma znaczenia, to ten kraj jest nieprzewidywalny a jego elity niewiarygodne.
    ...[/quote]

    1/No i o to właśnie chodzi.
    Przecież cały czas wokół tego krążymy.
    Mój "sfrancuziały" rodzony brat /nie gniewaj się brachu:)/, ma okrutnie
    sfrancuziałe unijne poglądy i ścieramy się cały czas na temat PL-UA.
    Jednak co do jednego nie mamy wątpliwości:
    do Unii to się wchodzi bez takich pomników, o jakich piszemy.
    Pamięć jest naszym obowiązkiem, Ich też.
    Nie mylić z chęcią odwetu.

    2/ Na wesoło, z grubej rury to i ja coś dołożę:
    Kolego, który informowałeś (tu lub przy okazji "demontażu p. pod Chryszczatą) o wycieczce motocyklistów z dziećmi:
    ja zapytałbym dzieciaka czy jego dziadek był w UPA, a jeśli tak,
    to poprosiłbym, żeby powtórzył mamusi, że z "naszej"
    wycieczki wróci żywy i cały.

    3/ Pozdrawiam
    Parnićku, my jsme s Tebou,
    neopustime Te,
    nikdy Te nezradime,
    bo my Ti verime!

  10. #10

    Domyślnie Odp: UA/PL - przyszłość

    Cytat Zamieszczone przez ludwik Zobacz posta
    do Unii to się wchodzi bez takich pomników, o jakich piszemy.
    No właśnie. Możesz jednak sobie wyobrazić sytuację, że nie będzie tam takich pomników i wtedy będziesz za wejściem Ukrainy do Unii?

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Przyszłość Łopienki
    Przez KFranczak w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 94
    Ostatni post / autor: 21-11-2018, 22:47
  2. Już przyszła
    Przez mniszek w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 15-12-2009, 15:40
  3. Zasady przyszłego głosowania - wyboru miejsca VIII KIMB
    Przez Stały Bywalec w dziale Spotkania i sprawy forumowe
    Odpowiedzi: 33
    Ostatni post / autor: 22-12-2008, 20:44

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •