O jakich spartańskich warunkach szanowni dyskutanci wspominaja?![]()
http://www.wrota-bieszczadow.pl/galeria/żubr - tam można powędrować...
__________________________________________
Czy to pytanie do mnie?Jak największa prowizorka pod prawie każdym względem!
WUKA
www.wukowiersze.pl
Prowizorki sami sobie tworzymy więc i te spartańskie warunki też![]()
http://www.wrota-bieszczadow.pl/galeria/żubr - tam można powędrować...
__________________________________________
No i co z tego wynika?Napisałam tylko,ze jak sie chce to można żyć w różnych warunkach-trudnych też i nie narzekać! Każdy z marzących o mieszkaniu w Bieszczadach chciałby "mieć pensjonacik,głuszę,cisze i kasirę"Powodzenia!
WUKA
www.wukowiersze.pl
WUKA nie złość się. To jest Twój sposób na życie. Dla jednych będą to spartańskie warunki a dla kogoś innego nie.Dla jednych wystarczy wygódka a drugi musi mieć marmurowy sracz.
Ale jak wcześniej napisałem sami sobie tworzymy prowizorki więc te spartańskie warunki są naszym wyborem. A przy wyborze i zgodzie na nie przestają być dla nas spartańskimi tylko sposobem na życie. To miałem na myśli.![]()
http://www.wrota-bieszczadow.pl/galeria/żubr - tam można powędrować...
__________________________________________
Ok,Żubrze!Spoko!Dodam tylko ,że z tym wyborem (wtedy kiedy ja tam byłam)to nie za bardzo mozna było cos zrobić.To były lata 80-te więc raczej zaopatrzenie nijakie,możliwości ograniczone itp.Pewnie teraz utyskiwałabym bardziej.Fatem jest,że zamieszkałam tam "na dwa lata"a potem....zeszło!Ale jest co wspominać i cieszyć,ze się dało radę!
WUKA
www.wukowiersze.pl
Dziękuję serdecznie Moderatorowi, że wyodrębnił ten wątek.
Tak naprawdę w Bieszczadach jest jeszcze mnóstwo miejsc,gdzie czas sie zatrzymał.Nikt nie kultywuje tu zakapioryzmu,piwo-wino nie jest kultowe tylko "po wypłacie"(lub zasiłku),turyści albo tacy z wyboru (rzadko) albo z przypadku!Na drodze cisza,dwa autobusy na dobę,sklep obwoźny.Odpoczywać tu przyjemnie,dziewiczo,spokojnie-żyć trudno! Jak zawsze w życiu "coś za coś"
WUKA
www.wukowiersze.pl
Mnie wychowywali dziadkowie i mieszkałem w małym gospodarstwie rolnym krówka ,świnka,kurka itp.
W drugiej połowie lat 90 wyemigrowałem do belgi w celach zarobkowym i lekko też nie było.Mieszkało i pracowało się w ciężkich warunkach pod strachem i nigdy nie wiedziałeś czy na koniec pracy dostaniesz wynagrodzenie.
Obecnie pracuje legalnie mam dobrą prace i wynagrodzenie ale co z tego...
Dojeżdżam do pracy 200 km dziennie pracuje na zmiany więc trzeba o 3 rano wstać i cały tydzień się nie widzę z rodziną a weekendy odsypiam.
I co mam z tego samochód,mieszkanie i jestem własnością firmy, a i jeszcze wizyty u psychologa raz w miesiącu
Więc bardzo chętnie bym zamieszkał w Bieszczadach i zamienił ten luksus belgijski na zwyczajne życie i jesienne paplanie się w błocie.
Zdaje sobie sprawę że nie jest łatwo ale pewnie jest warto![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)