Tu nie chodzi o to,że coś mnie może wystraszyć.A już na pewno nie zima(na drugie mam Narciarz).Znam gorsze okresy w Bieszczadach.To,że nie chodzę po górach i nie sypiam w namiocie nie znaczy,że nie znam bieszczadzkich realiów. A wręcz przeciwnie.Na rowerze mam większy kontakt z rzeczywistością niż ktoś ktoś kto wędruje cały dzień i spotyka wyłącznie turystów.Do życia tutaj łażenie po górach nie jest niezbędne.Bardziej przydaje się wiedza,którędy po kilkudniowych opadach przejechać lub których dróg,przesiek i ścieżek unikać. Nie zamierzam wypasać owiec na Caryńskiej ani stawiać domu w środku lasu. A to,że mowie,że spróbuje wynika z tego,że nie zamierzam na siłę ''uszczęśliwiać'' najbliższych bo dla Nich(szczególnie młode pokolenie) nie koniecznie jest to najlepszy pomysł.Ale kiedy młodzież szkolna i gimnazjalna zostanie studencką to będzie zdecydowanie łatwiej.
Pzdr.
-nie ważne są kilometry,bo miłość nie zna granic---



Ale życzę powodzenia.
Odpowiedz z cytatem