Mnie wychowywali dziadkowie i mieszkałem w małym gospodarstwie rolnym krówka ,świnka,kurka itp.
W drugiej połowie lat 90 wyemigrowałem do belgi w celach zarobkowym i lekko też nie było.Mieszkało i pracowało się w ciężkich warunkach pod strachem i nigdy nie wiedziałeś czy na koniec pracy dostaniesz wynagrodzenie.
Obecnie pracuje legalnie mam dobrą prace i wynagrodzenie ale co z tego...
Dojeżdżam do pracy 200 km dziennie pracuje na zmiany więc trzeba o 3 rano wstać i cały tydzień się nie widzę z rodziną a weekendy odsypiam.
I co mam z tego samochód,mieszkanie i jestem własnością firmy, a i jeszcze wizyty u psychologa raz w miesiącu
Więc bardzo chętnie bym zamieszkał w Bieszczadach i zamienił ten luksus belgijski na zwyczajne życie i jesienne paplanie się w błocie.
Zdaje sobie sprawę że nie jest łatwo ale pewnie jest warto