tym razem zartowalam
choc tak z drugiej strony tu wszyscy tylko o pracy.. a na roznych zapadlych wioskach wielu jest bezrobotnych ktorzy z glodu nie umieraja.. tu jakis zasilek, tu troche dorywczej pracy, tu maly handelek, tu jakis wypad na saksy na miesiac, tu jakas uprawa w ogrodku i sie da.. znam takich ludzi, on nie pracuje od lat, ona tez, dwoje dzieci, a nikt glodny nie chodzi.. ba! jeszcze na flaszke czasem maja czy na wyjazd stopem nad morzeprzezyc sie da, niekoniecznie majac stala dobra prace. Fakt, nie jest to wystawne zycie, niektorzy mowia ze to wegetacja- pytanie tylko czy ktos sie na takie zycie pisze..
bo jednak chyba wiekszosc ludzi myslac "wyjechac z miasta w dzicz/na wies/w bieszczady" ma na mysli "wyjechac i zyc dostatnio" a napewno nie na nizszym poziomie niz sie przywyklo w miescie.. z takim podejsciem to naprawde problem moze byc i warto wyjazd powaznie przemyslec
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Wszędzie się da przeżyc.Znajomy był w Zambii,w Afryce.To jeszcze na wsiach są żarna do mielenia kukurydzy .I jakos nie zauważył braku szczęscia na twarzach tubylców.Szczęscie nie jest zależne od posiadania.Mieszkałem na wsi na Podlasiu i wspominam te lata jako najlepsze w moim życiu.Chleb razowy,który mama piekła na zakwasie,mleko prosto od krowy,warzywa i owoce,i jagody i grzyby,i swoja woda ze studni.I nie pamiętam zebym się kiedykolwiek nudził.A nie było tv,netu,pfonów,bajerów rowerów.I nikt ciągle nie gadał o kasie,kasie,karierze,sukcesach,pracy ,polityce,blablabla.
nie wolisz na podlasie wyjechac? tam mozna jeszcze znalezc takie wioski ze hej! albo na ukrainskie polesie! (acz wyjazd do innego kraju to dodatkowe trudnosci...) takie tam miejsca ze w bieszczadach juz takich miejsc nie ma... co cie wzielo akurat na bieszczady? dzikie bieszczady to mit sprzed lat...
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
U Krysi odezwała sie typowa kobiecosc.Jak utrzymac rodzinę i dom.I trzeba rację przyznac.Facet zje byle co ,przespi się byle gdzie,chociazby na sianie lub słomie w stodole,jesli będzie żył tam gdzie od lat marzył.Z kobietą i dziecmi na dłuższą metę to nawet nie ma co marzyc żeby kobieta chciała wrócic do spartanskich warunków,porzucając wygody tego swiata.Z mojej statystyki(mojej)wynika ze 90 procent kobiet nienawidzi wsi jako takiej-bo nuuuuuuuuuuuuuda.
I stawiają pytanie-A CO JA NA WSI BĘDĘ ROBIC???????Przecież nie ma tam supermarketów,nie ma dróg,i najwazniejsze-czym zaimponuję koleżankom,znajomym.Opisuję tu reakcję kobiet z tak zwanego swiata zachodniego.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)