To są takie marzenia zrodzone z zachwytu wakacyjnego.
Pensjonacik - proszę bardzo - tylko kto przyjedzie tutaj na przykład w lutym...
Życie w Bieszczadach to nie jest wygrana w totolotka szczęśliwość. Pieniądze bardzo szybko znikają nie wiadomo gdzie i bardzo trudno "miastowemu" przeżyć utrzymując się tylko z turystów. Wystarczy spojrzeć na ogłoszenia o sprzedaży licznych pensjonatów, wydawało by się rokujących krociowe zyski.
No i poza wszystkim - Bieszczady, Bieszczady magiczne - jakimi kiedyś były, przemieniły się w jakąś dziwaczną karykaturę Zakopanego.
Polecam Beskid Niski. Właśnie wróciłam. Cisza, spokój, dzikie krajobrazy, cerkiewki w których w pięć osób można się pomodlić, spotkania z ludźmi, którzy po latach tułaczki powrócili na ojcowiznę...
I nie ma tu mknących WX-sów.
I nie ma tu grup wycieczkowo - kolonijnych zdobywających Rawki na czas.
I nie ma kultowych piweczek; cisza, spokój i olbrzymie krajobrazy... Aż dech zapiera...



Odpowiedz z cytatem