Dorota (z Krakowa) słusznie o tym wspomniała... - nie sztuka zakupić ziemię/dom w Bieszczadach, sztuką jest mieć się z czego utrzymać
A jeżeli ma się jeszcze na wychowaniu dzieci w wieku szkolnym/studenckim - to już "kosmos"...
Emerytom łatwiej, ale tutaj z kolei podeszły wiek nie sprzyja życiu w "spartańskich" warunkach
Mieszkanie w Bieszczadach, to chyba zajęcie dla samotników(zależy też gdzie).
Chyba za bardzo nie poleciłam... ale cóż, po prostu właśnie wróciłam z Beskidu, i czytając nowe wpisy na Forum, szlak mnie trafił, że ludzie ciągną do tego miejsca, gdzie wiadomo, że jest zaludnione, hałaśliwe, skomercjalizowane. A może tego im potrzeba? Może swój zgiełk muszą wyciszyć innym zgiełkiem, w innym miejscu - w miejscu "kultowym".
Nie ma obaw Buba; ci ludzie nie przyjadą w Beskid Niski na przykład.
No bo jakie tu atrakcje? Zero zakapiorów, legendy zapitych kolesiów...
Tylko cisza która skłania do spojrzenia w siebie - aż do bebechów. A to nie zawsze jest przyjemna konfrontacja.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)