Szacun vivaldi że byłeś tam. Sporo osób, w tym ja ograniczam się tylko do pisanianyW tym przypadku trzeba być aktywnym bo inaczej prawda nie wyjdzie na jaw i utonie w intensywnej propagandzie banderowskiej.
Szacun vivaldi że byłeś tam. Sporo osób, w tym ja ograniczam się tylko do pisanianyW tym przypadku trzeba być aktywnym bo inaczej prawda nie wyjdzie na jaw i utonie w intensywnej propagandzie banderowskiej.
Zastanówmy się, co by się stało, gdyby obecnie "banderowska" Ukraina weszła do UE, oraz "strefy Schengen"... - nie było by wiz, a neo-banderowcy mogli by sobie wjeżdżać i demonstrować, kiedy by im się to spodobało.
W przypadku braku kontroli granicznej, kto zabroni kilkudziesięciu osiłkom na przemarsz z flagami OUN-UPA np. przez centrum Przemyśla (gdzie stacjonuje polsko-ukraiński batalion POLUKRBAT ) czy Sanoka ?...
Może przesadzam (mam nadzieję), ale takie wydarzenia jak "Rajd im. Stepana Bandery", albo to co się dzieje we Lwowie - jakoś nie napawa mnie optymizmem.
No i bardzo dobrze się stało - sprawę załatwiono na ścieżce postępowania administracyjnego. Ale legalnie i w sposób przekonujący.
Teraz ukraiński organizator złoży wniosek do MSWiA o ponowne rozpatrzenie sprawy, organ podtrzyma swoją decyzję, następnie Ukraińcy zaskarżą ją do WSA w Warszawie. A WSA skargę oddali.
Nie widząc "kwitów" w tej sprawie, opierając się tylko na doniesieniach "medialnych", nie jestem do końca pewny, czy tak to będzie przebiegało. Ale chyba mniej więcej właśnie tak.
Gdzieś czytałem (w tej chwili nie pamiętam gdzie, może nawet tu, na Forum), że dwaj bracia Stepana Bandery, którzy rzeczywiście zginęli w Oświęcimiu, zostali tam zamordowani przez polskich współwięźniów obozu.
PS
Przy okazji, a jakże, pojawił się na Forum wątek niemiecki, a konkretnie hitlerowski.
Jedna z osób napisała (cyt.):
"Zaś niemiecka ludność cywilna sama sobie wybrała swój los głosując na hitlerowców a potem dając się poprowadzić na rzeź."
To bardzo infantylne uproszczenie.
Tak to by można ew.uznać, gdyby niemieccy wyborcy (w swojej masie) znali w 1933 r. zamierzenia Hitlera. Ale tego to nawet sam Hitler wówczas nie znał. Jak pisał zmarły niedawno prof. Paweł Wieczorkiewicz, historyczne wydarzenia zapoczątkowane 1.09.1939 r. mogłyby mieć zupełnie inny przebieg.
Autor owej niefortunnej wypowiedzi pomija też fakt, że przecież na NSDAP w ostatnich wolnych wyborach w Republice Weimarskiej oddało głos chyba tylko ok. 1/3 głosujących (czyli 2/3 głosujących bynajmniej nie chciało władzy Hitlera), a poza tym był też jakiś (pewnie całkiem spory) procent osób, które w ogóle nie wzięły udziału w wyborach.
Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 07-08-2009 o 21:43
Serdecznie pozdrawiam
Stały Bywalec.
Pozdrawia Was także mój druh
Jastrząb z Otrytu
Ew. pomyliłem się o 3,7 %, ale pogląd swój podtrzymuję w całości.
A tak przy okazji - mógłbyś sprawdzić te wyniki liczbowe jeszcze raz ? Bo ja pisałem o tych ostatnich wolnych wyborach w Republice Weimarskiej, a w nich NSDAP już straciła sporo głosów w porównaniu z wyborami przedostatnimi. A te wybory, o których Ty piszesz, to chyba jednak nie były jeszcze te ostatnie.
Wprawdzie odeszliśmy od głównego tematu, ale i on sam się poniekąd zdezaktualizował.
Bardzo dobrze się stało, że się tak właśnie stało. Obecne zamieszanie to małe miki w porównaniu z aferą, jaka wybuchłaby, gdyby tę ukraińską młodzież pobito lub zelżono, zniszczono rowery, itp. Strach także pomyśleć o jej ew. następstwach.
Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 07-08-2009 o 22:44
Serdecznie pozdrawiam
Stały Bywalec.
Pozdrawia Was także mój druh
Jastrząb z Otrytu
Nie wpuścili - najlepsze rozwiązanie. Nie doszło do prawie pewnej bijatyki na szlaku. A później polscy turyści i Polacy na Ukrainie mieli by gehennę odwetu.
1. Jak się zorientowałem - cała ta prowokacja została zorganizowana przez Swobodę i Kongres Ukr. nacjonalistów, czyli jak przewidywałem, dokładnie wg sowieckiego wzoru napuszczono młodzieżówkę partyjną by przeprowadzić akcję.
2. Jeśli cała sprawa ma dla dzieciaków wymiar finansowy, bo ich nie stać na taki rajd, to przecież możemy sami zorganizować zrzutkę i do nich dotrzeć, żeby zobaczyli Polskę w innym rajdzie, z jednym warunkiem - wykładu o rzeczywistych dokonaniach Bandery i banderowców.
3. Przy okazji - kultu Bandery na Ukrainie nikt nie zatrzyma, bo on formalnie siedział internowany w czasie masakr, a jest twórcą niezależnego rządu ukraińskiego. Co prawda ten cały rząd to była prowokacja obliczona na wywołanie hucpy i prywatnego wielkiego ego tego cymbała, ale wszedł do historii Ukrainy. Po to przecież to zrobił, to był gigantyczny egocentryk.
Wystarczyło przeczytać Main Kampf opublikowane w 1925 i 1927.
To bardzo infantylne uproszczenie.
Tak to by można ew.uznać, gdyby niemieccy wyborcy (w swojej masie) znali w 1933 r. zamierzenia Hitlera. Ale tego to nawet sam Hitler wówczas nie znał. Jak pisał zmarły niedawno prof. Paweł Wieczorkiewicz, historyczne wydarzenia zapoczątkowane 1.09.1939 r. mogłyby mieć zupełnie inny przebieg.
Autor owej niefortunnej wypowiedzi pomija też fakt, że przecież na NSDAP w ostatnich wolnych wyborach w Republice Weimarskiej oddało głos chyba tylko ok. 1/3 głosujących (czyli 2/3 głosujących bynajmniej nie chciało władzy Hitlera), a poza tym był też jakiś (pewnie całkiem spory) procent osób, które w ogóle nie wzięły udziału w wyborach.
hehehe no właśnie, po co wiec wybierać kogoś kto bełkocze?
Swoboda atakuje polskie media na Wołyniu
Ukraińscy nacjonaliści z przyznającej się do kultu SS partii "Swoboda" atakują wydawaną w Łucku na Ukrainie polsko-ukraińską gazetę "Monitor Wołyński". "Swoboda" twierdzi, że gazeta znieważa mieszkańców Wołynia, obarczając UPA odpowiedzialnością za ludobójstwo Polaków w czasie II wojny światowej.
W oświadczeniu zamieszczonym na swojej stronie nacjonaliści domagają się od redaktora naczelnego gazety Walentego Wakoluka oficjalnych przeprosin w związku z opublikowanym w gazecie tekstem "Nie o zemstę lecz o pamięć wołają ofiary". W tekście tym (zamieszczonym poniżej) Wakoluk przypomina wydarzenia z 11 lipca 1943 r. (tzw. "krwawa niedziela") - kulminacji wołyńskiego ludobójstwa, dokonanego przez UPA na polskiej ludności Wołynia.
Swoboda zarzuca autorowi artykułu, że napisał go pod dyktando z Polski. Świadczyć o tym ma użyta w artykule frazeologia, jak i fakt, że gazeta jest współfinansowana przez stronę polską. "Swoboda" uważa również, że artykuł jest kontynuacją anty-ukraińskiej kampanii, z jaką mamy do czynienia w Polsce od czasu przyjęcia przez Sejm Rzeczypospolitej uchwały "O tragicznym losie Polaków na Kresach Wschodnich" (15.07.09).
Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie, która współfinansuje gazetę odrzuca zarzuty nacjonalistów, nazywając je absurdalnymi. - Nasza organizacja wspomaga dziesiątki tytułów wydawanych przez mniejszość polską w krajach b. ZSSR - mówi wiceprezes Fundacji, Rafał Dzięciołowski. - Nigdy nie ingerujemy w treść artykułów. Dziwię się tym protestom, bo Walenty Wakoluk jest naprawdę wielkim przyjacielem Ukraińców, mimo iż mógłby mieć wszelkie powody do tego, by nie odczuwać do nich sympatii. Jego rodzina została wymordowana przez UPA w czasie II Wojny Światowej - przypomina Dzięciołowski.
A teraz wspominany tekst, przyznaje że czytałem wiele ale tak dobrze dobranych słów i mądrze wypowiedzianych argumentów nie widziałem.
Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary
"W interesie naszych narodów leży znormalizowanie naszych stosunków,
co wymaga powiedzenia sobie w oczy całej prawdy - ale tylko prawdy."
Jerzy Giedroyć.
Niestety, w nielicznych tylko mediach mówi się o tragedii wołyńskiej, istnieje wokół tego tematu jakaś dziwna zmowa milczenia. A przecież Polacy nie są nienawistni w stosunku do Ukrainy. Zrozumiałe jest polskie oczekiwanie, by wolna Ukraina dostrzegła i uszanowała nasze uczucia i racje w tej sprawie. Nie można budować przyjaźni z innym państwem przemilczając taką tragedię. Żaden cel, ani żadna wartość, nawet tak szczytna jak wolność i suwerenność narodu, nie może usprawiedliwiać ludobójstwa, rzezi cywilów, przemocy i gwałtów. Niezwykle głębokiej i złożonej sprawy prawdziwego, a nie fasadowego pojednania obu narodów nie da się zadekretować przez przywódców politycznych Polski i Ukrainy. Próby odgórnego przyspieszania tego procesu skazane są na protesty ze strony różnych odłamów ukraińskiego społeczeństwa, w odczuciu których - naciska się Ukraińców, by przeprosili Polaków.
Ale czas robi swoje i definicja ludobójstwa, po pewnym czasie, po zmianie generacji i odejściu już tak nielicznych świadkόw, może się przekształcić w łagodniejsza i ogólniejsza frazę - "nieporozumienie lokalne" Polakόw i Ukraińcόw. Metamorfozę tę uzasadnia się ogόlnym dobrem przyszłych pokoleń, ktόrym przyszło żyć i budować wspόlny "europejski dom". A tym - którzy jeszcze żyją lub chowają w sobie pamięć - robi się niezręcznie za swoją obecność na tej, politycznie poprawnej "uczcie życiowej". Zbrodnia niekarana rodzi następną. Zabija się pamięć o raz już zabitych, bezbronnych w swych , często jedynie symbolicznych grobach. Oni to właśnie przez nas żywych wołają o sprawiedliwość, czyniąc z nas - tak Polaków jak i Ukraińców - straż przednią pamięci Narodów.
11 lipca 1943 roku oddziały UPA z zawołaniem "śmierć Lachom" dokonały zorganizowanego ataku na polskie miejscowości Wołynia. Podjętą na zimno i ze zbrodniczym wyrachowaniem strategią dowództwa lokalnej UPA było "oczyszczenie zaplecza". Ludność polska potraktowana została jako "wróg wewnętrzny", którego z wojskowego punktu widzenia należy bezwzględnie zniszczyć.
Otaczano napadniętą wieś, aby uniemożliwić mieszkańcom ucieczkę, a dalej dochodziło do rzezi, w czasie której ludność polska ginęła w okrutny sposόb. Napadnięte wsie były palone w celu uniemożliwienia ponownego osiedlenia. Polacy, ktόrych wymordowano na Wołyniu, nie należeli do żadnej podziemnej zbrojnej formacji, nie byli żołnierzami AK, ani też przedwojennymi osadnikami wojskowymi, ktόrych represjonowano jeszcze za "pierwszych sowietόw". Eksterminowana była w większości bezbronna ludność chłopska - mieszkańcy wsi odległych od miast, którzy nie mogli liczyć na niczyją pomoc. Poza zasięgiem polskiej samoobrony bycie Polakiem na rozległych obszarach Wołynia - oznaczało automatyczny wyrok śmierci. Bandyci mordowali także Żydów, Czechów i Ukraińców nieprzychylnych UPA i pomagających Polakom. Dużo ofiar było także wśród osób z małżeństw mieszanych.
Zamordowanym należy się cześć i chrześcijańskie groby... i modlitwa...
Walenty Wakoluk
http://www.kresy.pl/wydarzenia?zobac...dia-na-wolyniu
Niestety,jak pokazała historia i II WŚ niemiecki czytelnik z tamtych czasów nie postrzegał MK podobnie do Ciebie,a wręcz przeciwnie,do końca wojny wierzył w te bzdury(a część Niemców wierzy do dzisiaj).
Ale wracając do tematu,bardzo dobrze,że rajdu nie wpuszczono do Polski,ale należelo powiadomić ich troszkę wcześniej,tak by mogli zmienic trasę do Monachium np.przez Słowację.
Aktualnie 14 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 14 gości)