Istnienie samodzielnej Ukrainy osłabia Rosję i pomaga Polsce, to logiczne, ale to daleki do realizacji postulat.
Nie zgadzam się, że Wolna Ukraina jest warunkiem naszej wolności, to relikt polityki Piłsudskiego, a mamy inny paneuropejski projekt. Wolna Ukraina jest tylko jedną z pozytywnych okoliczności i nie najważniejszą naszej wolności, czego dowodem jest, że od 1947 roku żyjemy istniejemy bez faktycznego związku z Ukrainą i jest nam z tym coraz lepiej. Projekt Unii Europejskiej wyeliminował naszą izolacje w Europie, nie jesteśmy już sami w opozycji do Rosji, cała Unia de facto jest w opozycji do Rosji. Nasze cisnienie idzie na zachód i tam nasza przyszłość. A jeśli mamy pomagac Ukrainie, konieczna jest wzajemność.
W tej chwili grac musimy z Unią, zgodnie z jej interesami. Ukraina jeśli do tego projektu dołączy będzie dobrze, ale Ukraina jest wciąż za słaba na wyrwanie się ze strefy wpływow Rosji, jest podzielona, biedna, zrusycyzowana. Te sprawy muszą sami pokonać, a póki tego nie pokonają, przedwczesne inicjatywy skonczą tam gdzie muszą - na śmietniku...
Można im pomóc ale kredytami MFW, wzamian za standaryzaję prawa i gospodarki, a pomoc Polski, to tylko pośredniczenie na salony Europy. Samej Ukrainy to nie zmieni. Ukraina musi sama się zmienić.
Jak na razie pomogliśmy ukrainskim faszystom znajdującym się w mniejszości zdobyć władzę na zachodniej Ukrainie, co całą Ukrainę od Europy oddala. Wystarczy tych błędów... Nie wtykajmy palców między drzwi, a jak musimy, to przynajmniej tylko tyle, żebyśmy w porę je wycofali... Więcej pragmatyzmu please...


Odpowiedz z cytatem