W listopadzie brat kupił kilka słoików w domu koło pętli autobusowej w Zatwarnicy, ale nie próbowałem i nie pytałem się jeszcze co i jak. Rozmawiałem podczas kupna i widać było pszczelarza przez duże P i co ważne wcześniej dostaliśmy info od ich ziomali, że tam kupują. Ziomale wiedzą gdzie właśnie jest dobry miód. Tam właśnie dowiedzieliśmy się trochę o lokalnym miodzie leśnym i skąd oni nazwy biorą na miód z danego okresu, bo były takie dość niespotykane. Taka rozmowa to zdobywanie ZAUFANIA kupującego do produktu jakim jest miód a przede wszystkim do pszczelarza.
Dużo zależy w jakim roku i w jakich warunkach był robiony. Czy pszczelarz chciał w "złym" roku wyrobić normę czy wolał iść na jakość kosztem ilości i iść w straty. Ilość można wyrobić na różne sposoby (wielu nawet się nie kapnie czy jest z nektaru czy z cukru itp.). Zresztą bardzo trudno rozpoznać czy miód jest prawdziwy czy fałszywy (oceniając po pszczelarsku). Jest bardzo dużo niewiadomych! Czy pszczoły są leczone, czy ul był odkażany i zwłaszcza kiedy był? Niestety i miody z lekami są sprzedawane i mogą być nawet smaczne, ale... no właśnie to "ale", bo człowiekowi brakuje mikroskopu w oku . Dla mnie pszczelarze to taka tajemna kasta, bez mała prawie jak masoneria... ci najlepsi, najbardziej wtajemniczeni unikają afiszowania się i cechuje ich skromność. Oni znają wartość swoich produktów, nie wstydzą się ich, na siłę nie wciskają, opowiadają z pietyzmem i namaszczeniem i z nutką czci oddawanej małym owadom, bo znają ich trud pracy. I trudno u nich właśnie kupić, bo ci co już mają o tym wiedzę, zamawiają i zapisują się na swoistą listę oczekujących. Często wolą nawet kupić na zapas bo wiedzą, że może za rok być klops w tym "źródle". To na takich pszczelarzy poluję bo sam zjadam baaaaaardzo dużo miodu i dość spooooooro ponad średnią krajową, tak lekko przymierzając będzie z kilkanaście razy. W Polsce jest to cirka 65 dkg na osobę.
Miód nawet w najczystszym biologicznie miejscu może być napatroszony "farmaceutyką" przez pszczelarza. Najlepszy miód to ten z zaufanego źródła. Taki ZAUFANY miód jest skarbem dla kupującego. Jednak trzeba zdobyć tą pewność by oznaczyć tytułem ZAUFANY. Uczciwość pszczelarza to też skarb, on powie kiedy jest z jego miodem coś nie tak, powie gdzie stawiał ule, co kwitło w czasie zbioru, czy rozpylano "coś" nad lasem (i dlatego nie ma leśnego), może sporo opowiedzieć i zna się na tym co kwitnie w danym czasie... to znawca i pasjonata. Powie też, że w tym roku swojego nie poleca, ale ma innego "do niego idź a gdyby nie miał to powołaj się na mnie!". To jest jak list żelazny z namaszczeniem w jednym.
Gdy jestem w Bieszczadach to się o to pytam. W zeszłym roku z kilku źródeł takie info zdobyłem, ba nawet pojechałem kupić, ale nie było tego właściwego pszczelarza co nie znaczy, że teraz tam ponownie nie zapukam. Muszę jego miodu spróbować! I jestem strasznie ciekaw tego człowieka a też czy posiadam ten autentyczny niewidzialny list żelazny z namaszczeniem w jednym. Syn jego mi nie sprzedał bo "tata tylko tym rządzi"! Nigdzie nie ma info, że sprzedaje miody, żadnej tabliczki lub strzałki typu "Tu miody"... "Miód"... "Leśny miód" itp., żadnej kartki, żadnego info w necie i żadnych uli w pobliżu a to wbrew pozorom czasami dobry znak i jeszcze jeden szczegół... jest pracownikiem leśnym a to też dobre info.
Jeszcze jedna informacja o miodach bieszczadzkich... niektórzy, w tym i ja, mają swoje smaki w miodach i niektórych miodów nijak nie kupi się tutaj, ze względu na specyfikę występującej flory a także i specyfikę występującego drzewostanu. Jednak dla samego ucztowania i smakowania miodu warto okazjonalnie smak zmienić, wrócić w miejsce gdzie te małe owady go zebrały i kto go zlewał![]()


Odpowiedz z cytatem