Mnie osobiście strasznie razi używanie w tym magazynie dopełniacza "Bieszczad".
Jak dla mnie to fatalna amatorszczyzna.
Kompletny brak poszanowania historii Bieszczadów.
Mnie osobiście strasznie razi używanie w tym magazynie dopełniacza "Bieszczad".
Jak dla mnie to fatalna amatorszczyzna.
Kompletny brak poszanowania historii Bieszczadów.
Co do Bieszczadów, czy Bieszczad, to zdaje się, że obecnie obie formy były używane już w Średniowieczu, w każdym razie gość tu powołuje się na jakąś panią profesor.
http://obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=13
Obecnie Słownik Języka Polskiego dopuszcza ponoć je obie.
Więc może przesadzasz Barszczu z tym brakiem poszanowania i amatorszczyzną. Może wystarczyło napisać, że Ciebie to drażni
Nie czytałem jeszcze magazynu, ale wydaje mi się niewłaściwym by negatywnie oceniać, autorów "zbluzgać" od amatorów na podstawie kwestii, która i w środowisku naukowców, specjalistów w dziedzinie języka, nie jest jednoznaczna i stanowi temat poważnych sporów.
To tak jak z Biesami - kiedyś fajne, w pewnych kręgach może i modne określenie, teraz brzmiące dla wielu pretensjonalnie i denerwująco...ale żeby tak się tym ekscytować i ...
Pozdrawiam:)
Właśnie ta pani profesor wyjaśnia, że Bieszczady powinno się odmieniać tak jak Apeniny czy Beskidy. Nie wyjaśnia jednak dokładnie dlaczego (troszkę tu mąci, że Beskidy sąsiadują z Bieszczadami i to niby dlatego tak ludzie mówią w Bieszczadach). A tak naprawdę kiedyś słowo "BIESZCZAD" (w l. pojedynczej) równało się słowu "Beskid" - znaczyło dokładnie to samo!
A językoznawcy sprawę sobie uprościli niestety i stąd wzięła się fatalna słownikowa odmiana tych "Bieszczad".
No i szalę - uważam - przeważył Adam Fastnacht - chyba najbardziej wybitny znawca pisowni "słowa" Bieszczady w kontekście geografii historycznej - odsyłam do jego tekstu:
http://www.bieszczady.pl/Z_Bieszczad...w_?newsID=4174
A że mnie drażni jak ktoś obok mnie powie "z Bieszczad" to fakt!
Odczuwam wtedy coś podobnego jak gdyby ktoś koło mnie tarł styropianem o styropian...
Poczekamy, zobaczymy nie ma co porównywać do Płaju bo i pewnie kierowany jest ten magazyn do większego grona ludzi (pewnie nie będzie aż tak specjalistyczno-naukowe jak Płaj) - nie ma co krytykować ani zachwycać się dopóki nie zobaczymy tego magazynu na oczy.
Wszystko super fajnie ale jak na razie nie spotkałem tego w Empiku. Chyba że do Bydzi to niedociera
@Barszczu,
Zapewne jeszcze 5 minut i byś mnie przekonał do 100% pewności iż proponowana przez Ciebie forma jest jedyną słuszną i właściwą.
Ja jedynie jestem przeciwnikiem ferowania ostrych bardzo wyroków.
Napisałeś mocne słowa o "braku szacunku dla historii...", czy "amatorszczyźnie" magazynu, a użyłeś jednego jedynie zarzutu - używania nieprawidłowej, wg chyba nie wszystkich zresztą językoznawców, formy.
To chyba za mało, by tak przekreślać czasopismo, chyba, że ważniejsze dla Ciebie od całej treści artykułu jest użycie niewłaściwego dopełniacza.
Rzekłbym nawet, że jeśli piszesz, że to ich jedyny błąd, czy niedoskonałość, to w ciemno wykupię prenumeratę na najbliższe kilka lat
Gdyby błędy językowe, literówki i inne niedoskonałości miały stanowić o profesjonalizmie gazety, czy autora, to trza by z błotem zmieszać 90% publikacji.
Zresztą, czy TY sam błędów nie popełniasz?
Oczywiście sa ludzie, którzy gęsiej skórki dostają, gdy czytają lub słyszą jakieś określenia wg nich trywialne, kiczowate, czy obciachowe, ale są i tacy, dla których nie brzmią one źle.
W końcu są i tacy, i przy tej okazji wskażę na siebie, którzy maja to serdecznie w dupie. Ważniejsza treść jest dla mnie niż forma, a już gdybym dyskwalifikował autora, czy rozmówcę tylko dlatego, że użył "nieakceptowanego" określenia, odstawiłbym moim zdaniem pseudo-salonową wiochę.
Tak więc napisz coś więcej o magazynie, o treści artykułów, a pomożesz w decyzji czy kupić na próbę, czy machnąć ręką i kupić żywczyka
Za co z góry dziękuję.
Pozdrawiam:)
Dorzucę do dyskusji jeden magiczny wyraz: kontekst.
Bo zasadniczo i na co dzień womituję, gdy słyszę wyrazy typu "pieniążki", "kamerować" czy "oglądnąć", chociaż wiem, że są one słownikowo poprawne. Są jednak sytuacje, gdy właśnie ich neutralne ekwiwalenty brzmią głupio i nienaturalnie. I nie da się użyć żadnego poprawnego politycznie zamiennika bez szkody dla semantyki czy też - dajmy na to - efektu komicznego.
Reasumując: każdy ma swoje językowe preferencje, jednakowoż doktrynalne występowanie przeciwko jakiejkolwiek - poprawnej gramatycznie - formie leksykalnej jest nieuzasadnione, niepotrzebne i не очень![]()
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
No widzisz Tomku, wtręty obcojęzyczne wielu purystów językowych razić będą i za niewłaściwe w obliczu bogactwa naszej ojczystej mowy uważane będą niechybnie, aczkolwiek w języku ludności obszaru tych prawdziwych "dzikich" Bieszczadów na tym forum zwroty napiętnowane nie zostaną...
Podobnie z wieloma innymi modnymi chwilowo określeniami typu " w pięknych okolicznościach przyrody" na ten przykład.
Ja jednakże optowałbym za bardziej tolerancyjnym podejściem do cudzych wypowiedzi i jakoś mnie to nie drażni...są gorsze grzechy popełniane werbalnie.
Biorąc pod uwagę Polskę nasza całą to takich dysput o "z Tych, czy Tychów", "do Tarnobrzega, czy Tarnobrzegu" będzie...mnogo...chyba nie należy definitywnie dyskwalifikować użytkownika tylko z powodu takowej niedoskonałości
Pozdrawiam:)
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)