Dwa identyczne wątki zostały skojarzone![]()
Dwa identyczne wątki zostały skojarzone![]()
Nie czytałem i jakoś tak specjalnie nie będę szukał tego miesięcznika, ale + za to ,że nie polecieli "zakapioryzmem"
Tak Bywalcze, Dydiowa piękna jest, sprawdziłem. Ale nie ma tam "sinych klusek" specjalnie dla mnie ugotowanych przez Tosię, okrzyku "HE, HE, HEEEE" Staszka i ciepła wieczoru przy kawie z Gospodarzami Krywego.
Co do jabłek... ostatniej jesieni miśka wyżarła wszystko, może w tym roku zdążę przed nią.
Ilekroć kiedy wychodzę na Ryli, w dzień czy w nocy, zawsze się zatrzymuję. Nie mogę tak od razu po prostu zejść. Muszę stać i patrzeć. I jak przychodzę, i jak opuszczam Krywe.
Pozdrawiam
Długi
No cóż, raz już robiłem recenzję to i zmierzę się i drugi raz… tym razem z miesięcznikiem Bieszczady.
Kiedy przeczytałem na Forum, że ten miesięcznik się ukazał to wypytywałem o niego w każdym kiosku, aż przypadkiem kupiłem będąc w Galerii Centrum Sadyba. Zostało jeszcze nawet kilka egzemplarzy. Nie przeglądałem na miejscu, nie zastanawiałem się nad wydaniem 8,90 zł… od razu go nabyłem.
Bieszczady mają nakład 7000 egzemplarzy i stąd ciężko go dostać.
Ale do rzeczy… miesięcznik w formacie A4, na ładnym, sztywnym papierze, z kolorami na każdej stronie, ładne i piękne zdjęcia.
Bieszczady to miesięcznik cieszący moje oko bo jest prawie oazą na pustyni, biorąc pod uwagę wyodrębnione tematycznie pismo o i tylko o Bieszczadach. Wydawca, poprzez artykuły w nim zawarte, jak na razie(!), idzie szeroko i chyba szuka czytelników. Myślę, że czas okaże do jakich będzie chciał w ostateczności trafić.
Jestem teraz na L4 i mogę spokojnie rozczytywać się i odnawiać wspomnienia z miejsc opisywanych. Od razu powiem, że na przeczytanie tego miesięcznika potrzebuję więcej niż 20 minut, jak niektórzy napisali (nie mam szkolenia w szybkim czytaniu!), zatrzymuję się nad zdjęciami, zatrzymuję nad wspomnieniami, wracam do swoich zdjęć…
Przelecę teraz po artykułach:
Od redakcji… To dwa wstępne powitania i odwołania co redaktor naczelny i redakcja chciałaby pokazać czytelnikowi, jest też zaproszenie do współtworzenia tego pisma.
Sylwetki, „Pani na Krywem”, artykuł o Pani Majsterkowej a właściwie to i o Panu Majsterku. Trochę historii z jej życia, trochę o Krywem. Dla nieznających tematu zapewne trochę ciekawostek.
Ja chodząc po Bieszczadach unikałem rozmów z ludźmi, Bieszczady dla mnie to swoista instalacja uziemiająca i odgromowa, gdzie spływa cała zła energia, gdzie pozytywami ładuję akumulatory, gdzie się wyciszam, oczyszczam. Gdzieś w połowie lat dziewięćdziesiątych miałem styczność z Panią Tosią na Krywem, o ile dobrze pamiętam to gdzieś tam wisiała taka tabliczka „Jeśli nie masz nic ciekawego do powiedzenia to nic nie mów” (mogę się trochę mylić w tekście) no i ja chyba głupio coś zagadałem bo otrzymałem niezły opór z jej strony. Szybko się wycofałem z dalszej rozmowy i… to cała moja znajomość z Panią Tosią. Pan Stanisław za to zapisał mi się w pamięci w samych superlatywach co opisałem w moich relacjach z wędrówek w tamtym roku. I to są moje odniesienia do tematu. Dodam, że odnoszę się do Państwa Majsterków z podziwem graniczącym z zazdrością.
Artykuł dla wielu może mało ciekawy, bo znają lepiej, ale dla wielu poznawczy i przybliżający temat „topowych” ludzi w Bieszczadach.
Turystyka, „Kurort u stóp połoniny”, rzecz o Wetlinie, jej historii i teraźniejszości. Kto w niej nie był?, kto jej nie zna?, czy nie jest Mekką dla wielu turystów? Fajnie mi było poczytać o wszystkim co się zna.
Wetlina to w ogóle ciekawa miejscowość, z mądrymi ludźmi, którzy chcą coś w niej zrobić i to mądrze. Fajnie działającymi i z niekonwencjonalnymi pomysłami, że wspomnę tylko o jednej tabliczce informacyjnej pomiędzy Górną a Dolną Wetliną (jest przy drodze na Manhattan) i wspomnę o otwarciu Informacji Turystycznej, otwartej z inicjatywy Stowarzyszenia działającego w tej miejscowości.
Wetlina to moje pierwsze miejsce wypadowe (wtedy jeszcze pole namiotowe w Starym Siole), później często odwiedzane, czasami prawie przelotem, a ostatnio w lipcu tego roku, znowu miałem tutaj bazę wypadową. Więc czytając artykuł wywołał sporo wspomnień.
Poza szlakiem „Na Ruskie z GPS-em”, no cóż GPS zaczyna wkraczać w nasze turystyczne życie jak i te nieturystyczne też. Połączenie historii i teraźniejszości wsi Ruskie z namiarami GPS-owymi dla wielu zburzy schemat klasycznego turysty, ale dla jakiejś gromadki da zastrzyk pomysłu i „zabawy”. Artykuł jest swoistym nowum do którego trzeba zacząć się przyzwyczajać.
Ja od tego roku też zacząłem się bawić z GPS-em, na razie jako turystyczny komputerek (ile, jak, gdzie…) ale to na razie początki. Na Forum są już specjaliści sprzętu i znawcy tematu, że wspomnę wykład Andrzeja627 na ostatnim KIMB-ie.
Wydarzenia „Targi Końskie w Lutowiskach”, krótki artykuł z dużą ilością zdjęć, na pewno przybliży całe wydarzenie dla wielu. Bo kto był na tym Targu? Ja nie byłem, ciągle mi jakoś terminy się nie zazębiają, a chciałbym!
Beskid Niski „Ochronić pustkę”, trochę „skok w bok” od Bieszczad, ale to rzut kamieniem od Komańczy. Wędrujemy i tymi okolicami bo płynnie przechodzimy granicę z Beskidem Niskim. Przedstawiono tutaj pomysł, co można zrobić by pokazać walory doliny wsi Jawornik. Pomysł niby nowatorski ale w założeniu mający przynieść konkretne zyski dla gminy. Wypisz wymaluj temat jak żywy wpisujący się do wątku o Czarnej na naszym Forum. Nie namawiam do kopiowania pomysłu bo to już byłoby chamstwo, ale do ruszania głową i dojścia do wniosku, że można!
Super artykuł, który może stać się inspiracją dla pomysłów w Gminach. Jakieś zalążki są przecież, vide Cisowiec, vide pomysł na Jaworzec.
Zachęcam do przeczytania tego artykułu i do odwiedzenia tej pięknej doliny. Muszę znowu do niej zrobić „skok w bok”.
Historia „zapomniany nagrobek”, rzecz o historii świątyni w Chmielu i opartym o nią nagrobku. Rok temu odwiedziłem Chmiel i zrobiłem z bliska zdjęcie tego nagrobka, wcześniej już o nim trochę poczytałem, a teraz z ciekawością odświeżyłem wiadomości i znowu wróciłem do fotografii z przed roku i… wspomnień. Miło czytać o czymś na co się także zwróciło uwagę wcześniej.
Historia „Krzyż na stokach Chryszczatej”, do tego artykułu się tutaj nie odniosę bo już swoje „pięć groszy” napisałem w innych wątkach. Autor „chciał do bólu” bezstronnie sprawę opisać i retorycznym pytaniem i odpowiedzią zakończyć. Pytanie i jego odpowiedź to właśnie podstawa nieraz ostrej dyskusji na ten temat na naszym Forum.
Przyroda „Duże drapieżniki w Polsce”, artykuł dla mnie mało ciekawy, chociaż informacja o prześwietleniu gałęzi w drzewach owocowych w starych, zdziczałych bieszczadzkich sadach oraz dosadzeniu nowych drzewek owocowych zakodowała się w pamięci i gdy to zobaczę to w Bieszczadach to już będę znał odpowiedź.
Galeria, zdjęcia z pięknymi ujęciami. O technice i przetworzeniu kolorów na papier nie będę dyskutował. Browar swoje już powiedział a ja nie jestem znawcą tematu.
Sprzęt „GPS w górach – naprawdę warto”, wprowadzenie w świat GPS-u, to już drugi artykuł gdzie GPS się pojawia. Wart poczytania, chociaż znawcy tematu tylko go przekartkują. Wart jest rozwijania!
Fotoreportaż „Kamera na Wetlińskiej”, już jak zobaczyłem zdjęcia z tego artykułu to mną rzuciło. Lepiej gdyby tego fotoreportażu nie było w miesięczniku. Szlak mnie trafiał jak widziałem szyny, jeepy, quady i jeszcze do tego GOPR-owców, chyba jako ochroniarzy(?) na Połoninie Wetlińskiej. Polecam Dyrekcji BPN przyjrzeniu się dokładnie zdjęciom. Czyżby kasa znów zwyciężyła? Tfu…
W następnym numerze, zajawka czego możemy się spodziewać w następnym numerze… Dydiowa (upubliczniony tajemny temat!?, czy w następnych numerach będą następne odsłony tajemnic?), Tarnawa Niżna, retorty i ludzie tam pracujący. Hmmm, ciekawie może być
To są moje i tylko moje odczucia po przeczytaniu miesięcznika Bieszczady, cieszę się, że jest i trzymam kciuki by były następne numery bo ja będę je kupował.
Nie będę nowatorski, ale już podsumowanie dał wcześniej Barszczu „Każdego kto na bieżąco czyta "Płaj", rocznik "Bieszczad" (w l.poj.) , przegląda "Gazetę Bieszczadzką", materiały BdPN, "Magury", "Połoniny", każdego kto przejrzał "Gminę Cisna" i "Gminę Lutowiska" oraz przewodnik Rewasza i fora oraz strony www bieszczadzkie zapewne trudno w takiej gazecie będzie zaskoczyć.”
Ja pokrotce moge powiedzieć że czasopismo przypadlo mi do gustu, choć mam świadomośc że to dopiero pierwsze kroki.
Tak czy inaczej okazało się, że redakcja znajduje się w miejscu mojego zamieszkania, oraz że w Sosnowcu jest nas sporo (Bieszczadolubów).
Jak dla mnie trochę za dużo miejsca poświęcono zdjęciom, choć piękne, to trudno oprzeć się wrażeniu, że jest ich az tyle by wypełnić szpaltę.
Artykuły i propozycje trasek dla GPS to IMO bardzo cenna inicjatywa.
"Sylwetki" tez myslę znajda swoich czytelników.
Generalnie z pewnością kupię następny numer i trzymam kciuki za czasopismo.
Drugi numer(który dzisiaj się pojawił)chyba powinien być tym pierwszym...Jak dla mnie rewelacja.W środku świetny artykuł o Henrym(Hulskie),ciekawie opisana Tarnawa Niżna,Dydiowa.Fajna relacja z BA,mały artykulik o sławetnym Piekiełku.No i to co najlepsze moim zdaniem,rewelacyjny artykuł o węglarzach(Czarny kawałek chleba)a na deser(w temacie węglarzy)fotosy Tadeusza Koniarza-po prostu cudne.Fajnie by było żeby ten tytuł utrzymał się na rynku.
Jedzmy gówna, przecież miliony much nie mogą się mylić.
Dziś zupełnie przypadkiem zobaczyłem drugi numer w kiosku i kupiłem.
Moim zdaniem wydawca przesadził trochę z jakością papieru, przynajmniej środek mógłby być mniej kredowy.
Artykuły ciekawe, przystępnie napisane, chociaż czasem miałem wrażenie, że zawierają cytaty wprost z encyklopedii, ale to nie wada.
Szata graficzna, zdjęcia podobają mi się.
A jak się komuś nie podoba, że ma tylko 50 stron, to niech napisze artykuł i go wyśle do redakcji, to może w trzecim lub czwartym numerze będzie więcej :).
Wartości merytorycznej nie oceniam, ja osobiście znalazłem kilka ciekawych rzeczy.
Mam pewną wątpliwość co do jednej informacji podanej w artykule "Ruiny młyna w Dydiowej", ale póki się nie upewnię to nic nie będę pisał.
Reasumując: trzeci numer prawdopodobnie kupię.
Perwszego numeru niestety już nie znalazłem. A drugi pochłonołem w dwie godziny. Gazetka zapowiada się obiecująco. Najbardziej interesują mnie artykuły historyczne ( mam nadzieję że będą ) Jakość druku jest obłędna, może dzięki papierowi.
Życzę im powodzenia
Nowy numer już kioskach .Jest w nim duzo na temat historii i to napisane ciekawie .Artykuł o Wołosatem jest średni - cóż nie zgodzę siez opinią ze Wołosate jest ciche - w sezonie napewno nie - bo jak można mówić o cichości gdy parking pełny a od parkingu po punkt kasowy sznury aut i busów.Co do trasy Dwernik Kamień - dużo ciekawostek historycznych i super .Dobry artykuł o Chacie Socjologa - napewno tam zawitam bo lubię takie klimaty .Ogólnie myslę ze pismo się rozwija i tak trzymać .No i bardzo ciekawy artykuł o pani Agnieszce Słowik - Kwiatkowskiej .
http://picasaweb.google.pl/malineczka74/Bieszczady2009#
Jesli mam być w raju to niech wygląda jak połoniny ,jesli w piekle to niech wygląda jak "Piekiełko" w Dwerniku .
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)