Złamałem się i kupiłem trzeci:D Takie duże foty:D:D:D
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
W trzecim numerze fajny artykuł jest o Magurycz-y
Kupiłem trzeci bo drugi nie wiedziałem gdzie kupić. Czuć takim ogólniakiem to czasopismo... Jak jesteś na bieżąco z Bieszczadami to nie czytaj tego, bo tylko się zirytujesz. Treść w tym piśmie można podzielić na dwie części:
1.Branżowe, promocyjne, oficjalne info. Np.: WWF, Magurycz, GPS Maniak (można znaleźć bez problemu w necie)
2.Wypracowanie o... - napisz i wklej zdjęcia.
O ile ta pierwsza część się przydaje bo te stałe organizacje muszą dbać o swój P.R. To z tą drugą częścią bywa różnie. Na cztery artykuły 1 jest ciekawy, lub znośny (do zaakceptowania).
Dlatego odpuszczę sobie trzy pozostałe i wezmę się za czwarty. Oczywiście chodzi tu o artykuł Piotra S. naszego byłego forumowicza pt. Dolina Rabiańskiego potoku. Teksty Piotra znamy już z twoichbieszczadów. Charakteryzują się skrupulatnym, przewodnikowym reżimem. Wszystkiego jest w sam raz (nie za dużo nie za mało). Informacje są pewne bez większych spekulacji. Są ostrzeżenia, porady i wskazówki. I dobrze... Takie artykuły powinny się w tym Bieszczadzkim „Poznaj swój kraj” znajdować.
Ale..., ja bym to zrobił trochę inaczej... Zamiast wysyłać bogu ducha winnych turystów na Jeziorko Bobrowe (więcej niż 1,5 h tam i z powrotem), to pozostałbym cały czas w dolinie potoku Rabiańskiego i opowiedziałbym żądnym anegdot turystą o tym parterowym baraku, w którym mieściła się kiedyś filia więzienia, a następnie budynek został adoptowany na Ośrodek Szkolenia Górskiego 1 Batalionu Strzelców Podchalańskich im. gen. J. Kustronia (ciągle nie mogę doszukać się informacji potwierdzających tezę, że „Następny do Raju” powstał na bazie informacji zasłyszanych przez Hłaska o tym właśnie obiekcie). Brakuje mi też w tym art. informacji o miejscu po cerkwi w Rabem przy pierwszym wypale, a jest to ciekawe miejsce i nie trzeba daleko chodzić. Sam wypał wydaje się stać na cmentarzu...
Z drugiej strony to chyba dobrze że o tym nie napisał... po co się ludziska mają plątać po pustostanach i zaglądać do michy smolarzom.
Moim zdaniem to pismo ciągle się nie określiło i z numeru na numer będzie upadać... jest nowe nietypowe i w chwili obecnej ma swoje pięć minut bo wszyscy są ciekawi, ale jeżeli ktoś pod zdjęciem Połoniny Caryńskiej robionej z Caryńskiego umieszcza podpis: „Połonina Caryńska i dolina Sanu”, a pisząc o Bojkach używa sformułowania „renesansowa wszechstronność” to coś tu jest nie tak... brak redaktora...?
Kiedy widzę tekst: „Osadnictwo wołoskie..., najazd Rakoczego..., wiosna ludów... itd” to omijam to szerokim łukiem. Mam to w Rewaszu... Czytając o Wołosatem ja nie chce czytać noty przewodnikowej... chcę się dowiedzieć ile jest koników huculskich, ile one srają i jak często, chcę się dowiedzieć jakiś anegdot o Barze pod Tarnicą, o willi Doskoczyńskiego, o Wołosatkach.... dobra nie piszę więcej bo się tylko spienię... Chodzi o takie informacje, które są dostępne tam na miejscu, a nie w książkach. Wtedy to znaczy że piszący (czyt. autor) ma szacunek do czytelnika, a nie olewa go ciepłym moczem... Być może za dużo wymagam, ale 8,90 zł to również drogi wymóg.
To może być dobre pismo, ale pod warunkiem że będzie robione przez ludzi, którzy nie tylko chcą, ale mogą coś napisać o Bieszczadach, bo trochę się tym tematem interesowali i nie tylko mają przewodnik Rewasza i dwadzieścia zaliczonych wyjazdów w Bieszczady.
Trzeba dać czas. Jak dla mnie wygląda to na robotę pasjonatów. Może Marcin cos napiszesz do nastepnego numeru? Wiem ,że bardzo chętnie to redakcja zamieści ,pod warunkiem wartości . Sam namawiam żonę do napisania artykułu o takim jednym człowieku zapomnianym a wartym wydobycia z ciemności. Więc do piór!
Ostatnio edytowane przez Krzysztof Franczak ; 11-11-2009 o 19:26 Powód: ę
Łatwo skrytykować, a napisać trudniej... to nie o to chodzi... wole napisać jakiś tekst na forum niż umieszczać go w tej gazecie. Magazyn Bieszczady to taki dziennik Fakt, wśród czasopism o Bieszczadach..., ale bardzo bym był rad jeśli ktoś z szanownych forumowiczów wysmaruje coś do tej gazety, lub na tym forum, bo chciałbym coś ciekawego przeczytać.
Witam Państwa:)
To mój pierwszy post na tym forum. Zarejestrowałem się tu specjalnie po to, aby niejako wziąc trochę w obronę twórców tego miesięcznika, mimo że nic mnie z nimi nie łączy w żadnym sensie. Chciałbym, żebyście zauważyli, że większośc z Was tu obecnych jest zapalonymi bieszczadzkimi turystami od lat i Wasza wiedza o Bieszczadach jest ogromna, jesli nie gigantyczna. Zauważcie jednak, że gdyby stworzyc miesięcznik przedstawiajacy wiedzę i wiadomości o Bieszczadach w sposób, jaki Wam najbardziej by odpowiadał to pewnie całość okazałaby sie bardzo hermetyczna i trudno zrozumiała dla tzw. przeciętnego czytelnika, a przypuszczam, że radakcja właśnie w takiego czytalnika celuje. Nie ma się co dziwic, ze Państwo czytając Bieszczady mówicie pod nosem: to wiem, tam byłem, to słyszałem, a tamto cztałem w Płaju...
Ja raz byłem w Bieszczadach i bardzo mi się tam spodobało, mimo że od kilku ładnych lat raz, dwa razy w roku jeżdże w Tatry... i znam je całkiem dobrze (czytacie "Tatry"?:))
Niemniej chętnie zaglądam do "Bieszczadów", bo większość info tam zawartych jest dla mnie nowościa, mimo że juz przeczytałem o nich dużo w necie i w przewodnikach. Ja myślę jedna, że większość czytelników :Bieszczadów: to właśnie tacy ludzie jak ja, a nie Wy, którzy o Bieszczadach moglibyście sami napisać niejedną książkę...
Poza tym nie dziwcie się, że to pismo ma właśnie taki styl i rys, wszak niewiele osób ma zarówno potrzebę, jak i czas i chęci, aby przeglądać bieszczadzkie gazety, Płaje i inne periodyki w celu wyszukiwania fajnych i cennych info o Bieszczadach. Biorąc "Bieszczady" do ręki maja to niejako podane na tacy w sposób przystępny izrozumiały..:):):) Taki przeciętny turysta bieszczadzki nie dopatrzy się w tym miesięczniku błędów, choć to niedobrze, ze się pojawiaja. Proponowałbym w takim razie pisac do redakcji i nie tylko o nich informować, ale wprost żądac sprostowania.
Ostatnio edytowane przez kawo ; 17-01-2010 o 23:54
Witaj na forum. Nie musisz brać w obronę miesięcznika i jego twórców. My wszystkie Twoje argumenty rozumiemy i szanujemy, a nasza krytyka ma raczej konstruktywny charakter. Może nie powinienem wypowiadać się za całe forum ale tak jakoś wyszło :)
Z mojej strony dodam, że czytam to pismo zawsze z radością i niecierpliwością czekam na kolejne numery, szkoda, że nie ma więcej stron :)
A propos uwag: przekazuję wam uwagi, które posłałem redakcji "Bieszczadów", a które dotyczą artykułu p.t.: "Balnica - dzikie serce Bieszczad" autorstwa pani Małgorzaty Kępy, który niestety zawiera wiele nieścisłości i błędów, które wynikają ze zwykłej dezynwoltury po mojemu i mimo profilu pisma nie powinny mieć miejsca. Oto one:
- na stronie 11 zdjęcie podpisane "Balnica - pozostałości cmentarza" -
pominąwszy fakt, że na zdjęciu widoczny jest mający się całkiem dobrze
piaskowcowy cokół zwieńczony żeliwnym krzyżem to... nie jest to nagrobek!
a krzyż przydrożny postawiony przez jedną z 6 rodzin balnickich o
nazwisku Uhal, najprawdopodobniej tych o przydomku "Sarjiw", numer
wskazuje numer domu, a ten zbieżny jest z posiadanym przeze mnie planem
Balnicy narysowanym przez Abp Stefana Sułyka urodzonego w Balnicy (byli
jeszcze Uhale "Danczyszyn", Uhale "Suszko", Uhale "Fydroszkiw", Uhale
"Pan'kiw" i Uhale "Bobotiw").
Jeśli Pani Małgorzata sądzi, że numerowano nagrobki na cmentarzach
wiejskich to jest w błędzie, owszem, czasami na nagrobkach pojawiają
się numery domów. Poza tym nic nie wskazuje, że to nagrobek! Na
katastrach i późniejszych mapach nie ma w tym miejscu cmentarza.
- "... jest elementem nagrobka Iwana i Jewki Uhal z 1898 roku.", że to
nie nagrobek! już napisałem (teoretycznie istnieje szansa, że ktoś
pochował pod domem domowników, po jakiejś "cholerze", ale nic na tonie
wskazuje), ale skoro już autorka wskazuje treść inskrypcji, to powinna
się bardziej przyłożyć, bo to co przytoczyła, napisane jest na licu
cokołu i to tylko fragment inskrypcji, która od południa brzmi "Stefan
Uhal" zaś od północy "Mitko Uhal/ Danko Uhal/ Paraska Uhal"...
- "Wokół niej istniał cmentarz..." - Wiesław, będę tępił takie
stwierdzenia! Nie "istniał", a "istnieje" cmentarz!!!, że go trudno odnaleźć!!!,
czy ja wiem, jakieś 100 metrów od drogi... Nikt nie ekshumował
zwłok, nadal jest to miejsce święte, bez względu na ilość nagrobków, na
które mało kogo było stać i ich liczba - także w Balnicy - nie powinna
dziwić. Cmentarz to jednak przede wszystkim pochówki...
- nieistniejąca wieś Balnica leży nad rzeką Balnicą, a nie jak podaje
autorka "Balniczką", którą to nazwę błędnie urobiła od potoku o nazwie "Balniczki", czyli nad "Balniczkami",
a nie jak pisze "Balniczką", która jest zachodnim dopływem Balnicy.
Wygląda to dość śmiesznie, bo w tekście jest mapa Balnicy, która w zaistaniałej
sytuacji nie pasuje do opisu, bo na niej stoi to co podałem wyżej...
- "Miejscowa tradycja głosi..." - co do liturgii w kaplicy w Rusala, Zielone Święta
jest absolutna pewność..., to dawno ustalony fakt.
- "Po II wojnie światowej, w ramach akcji "Wisła"..." - spora część mieszkańców
Balnicy wysiedlona została na sowiecką Ukrainę przed akcją "Wisła"...
- "Kapliczka została poniesiona z gruzu..." - owszem, była zrujnowana w dużym stpniu, ale
na szczęście nie zamieniła się w gruz....
- odkopanie dzwonu w Balnicy, trudno nazywać pracami archeologicznymi...
- zdjęcie podpisane "Widok z okien kaplicy" pokazuje widok z jednego okna...
Na marginesie: w Balnicy są co najmniej 4 (jeśli nie 5 - ten piąty jakoś mi umyka przyznaję) krzyże przydrożne, w tym jeden zwany
"pańszczyźnianym", piszę "zwany", bo jego forma wskazuje na koniec
XIX/początek XX wieku, może powstał w miejsce starszego krzyża
rzeczywiście pańszczyźnianego, stawialiśmy go i kleili w 1996 roku.
Mam nadzieję, że w którymś kolejnym numerze "Bieszczadów" przeczytacie więcej o Balnicy:)
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)