No cóż, raz już robiłem recenzję to i zmierzę się i drugi raz… tym razem z miesięcznikiem Bieszczady.
Kiedy przeczytałem na Forum, że ten miesięcznik się ukazał to wypytywałem o niego w każdym kiosku, aż przypadkiem kupiłem będąc w Galerii Centrum Sadyba. Zostało jeszcze nawet kilka egzemplarzy. Nie przeglądałem na miejscu, nie zastanawiałem się nad wydaniem 8,90 zł… od razu go nabyłem.
Bieszczady mają nakład 7000 egzemplarzy i stąd ciężko go dostać.
Ale do rzeczy… miesięcznik w formacie A4, na ładnym, sztywnym papierze, z kolorami na każdej stronie, ładne i piękne zdjęcia.
Bieszczady to miesięcznik cieszący moje oko bo jest prawie oazą na pustyni, biorąc pod uwagę wyodrębnione tematycznie pismo o i tylko o Bieszczadach. Wydawca, poprzez artykuły w nim zawarte, jak na razie(!), idzie szeroko i chyba szuka czytelników. Myślę, że czas okaże do jakich będzie chciał w ostateczności trafić.
Jestem teraz na L4 i mogę spokojnie rozczytywać się i odnawiać wspomnienia z miejsc opisywanych. Od razu powiem, że na przeczytanie tego miesięcznika potrzebuję więcej niż 20 minut, jak niektórzy napisali (nie mam szkolenia w szybkim czytaniu!), zatrzymuję się nad zdjęciami, zatrzymuję nad wspomnieniami, wracam do swoich zdjęć…
Przelecę teraz po artykułach:
Od redakcji… To dwa wstępne powitania i odwołania co redaktor naczelny i redakcja chciałaby pokazać czytelnikowi, jest też zaproszenie do współtworzenia tego pisma.
Sylwetki, „Pani na Krywem”, artykuł o Pani Majsterkowej a właściwie to i o Panu Majsterku. Trochę historii z jej życia, trochę o Krywem. Dla nieznających tematu zapewne trochę ciekawostek.
Ja chodząc po Bieszczadach unikałem rozmów z ludźmi, Bieszczady dla mnie to swoista instalacja uziemiająca i odgromowa, gdzie spływa cała zła energia, gdzie pozytywami ładuję akumulatory, gdzie się wyciszam, oczyszczam. Gdzieś w połowie lat dziewięćdziesiątych miałem styczność z Panią Tosią na Krywem, o ile dobrze pamiętam to gdzieś tam wisiała taka tabliczka „Jeśli nie masz nic ciekawego do powiedzenia to nic nie mów” (mogę się trochę mylić w tekście) no i ja chyba głupio coś zagadałem bo otrzymałem niezły opór z jej strony. Szybko się wycofałem z dalszej rozmowy i… to cała moja znajomość z Panią Tosią. Pan Stanisław za to zapisał mi się w pamięci w samych superlatywach co opisałem w moich relacjach z wędrówek w tamtym roku. I to są moje odniesienia do tematu. Dodam, że odnoszę się do Państwa Majsterków z podziwem graniczącym z zazdrością.
Artykuł dla wielu może mało ciekawy, bo znają lepiej, ale dla wielu poznawczy i przybliżający temat „topowych” ludzi w Bieszczadach.
Turystyka, „Kurort u stóp połoniny”, rzecz o Wetlinie, jej historii i teraźniejszości. Kto w niej nie był?, kto jej nie zna?, czy nie jest Mekką dla wielu turystów? Fajnie mi było poczytać o wszystkim co się zna.
Wetlina to w ogóle ciekawa miejscowość, z mądrymi ludźmi, którzy chcą coś w niej zrobić i to mądrze. Fajnie działającymi i z niekonwencjonalnymi pomysłami, że wspomnę tylko o jednej tabliczce informacyjnej pomiędzy Górną a Dolną Wetliną (jest przy drodze na Manhattan) i wspomnę o otwarciu Informacji Turystycznej, otwartej z inicjatywy Stowarzyszenia działającego w tej miejscowości.
Wetlina to moje pierwsze miejsce wypadowe (wtedy jeszcze pole namiotowe w Starym Siole), później często odwiedzane, czasami prawie przelotem, a ostatnio w lipcu tego roku, znowu miałem tutaj bazę wypadową. Więc czytając artykuł wywołał sporo wspomnień.
Poza szlakiem „Na Ruskie z GPS-em”, no cóż GPS zaczyna wkraczać w nasze turystyczne życie jak i te nieturystyczne też. Połączenie historii i teraźniejszości wsi Ruskie z namiarami GPS-owymi dla wielu zburzy schemat klasycznego turysty, ale dla jakiejś gromadki da zastrzyk pomysłu i „zabawy”. Artykuł jest swoistym nowum do którego trzeba zacząć się przyzwyczajać.
Ja od tego roku też zacząłem się bawić z GPS-em, na razie jako turystyczny komputerek (ile, jak, gdzie…) ale to na razie początki. Na Forum są już specjaliści sprzętu i znawcy tematu, że wspomnę wykład Andrzeja627 na ostatnim KIMB-ie.
Wydarzenia „Targi Końskie w Lutowiskach”, krótki artykuł z dużą ilością zdjęć, na pewno przybliży całe wydarzenie dla wielu. Bo kto był na tym Targu? Ja nie byłem, ciągle mi jakoś terminy się nie zazębiają, a chciałbym!
Beskid Niski „Ochronić pustkę”, trochę „skok w bok” od Bieszczad, ale to rzut kamieniem od Komańczy. Wędrujemy i tymi okolicami bo płynnie przechodzimy granicę z Beskidem Niskim. Przedstawiono tutaj pomysł, co można zrobić by pokazać walory doliny wsi Jawornik. Pomysł niby nowatorski ale w założeniu mający przynieść konkretne zyski dla gminy. Wypisz wymaluj temat jak żywy wpisujący się do wątku o Czarnej na naszym Forum. Nie namawiam do kopiowania pomysłu bo to już byłoby chamstwo, ale do ruszania głową i dojścia do wniosku, że można!
Super artykuł, który może stać się inspiracją dla pomysłów w Gminach. Jakieś zalążki są przecież, vide Cisowiec, vide pomysł na Jaworzec.
Zachęcam do przeczytania tego artykułu i do odwiedzenia tej pięknej doliny. Muszę znowu do niej zrobić „skok w bok”.
Historia „zapomniany nagrobek”, rzecz o historii świątyni w Chmielu i opartym o nią nagrobku. Rok temu odwiedziłem Chmiel i zrobiłem z bliska zdjęcie tego nagrobka, wcześniej już o nim trochę poczytałem, a teraz z ciekawością odświeżyłem wiadomości i znowu wróciłem do fotografii z przed roku i… wspomnień. Miło czytać o czymś na co się także zwróciło uwagę wcześniej.
Historia „Krzyż na stokach Chryszczatej”, do tego artykułu się tutaj nie odniosę bo już swoje „pięć groszy” napisałem w innych wątkach. Autor „chciał do bólu” bezstronnie sprawę opisać i retorycznym pytaniem i odpowiedzią zakończyć. Pytanie i jego odpowiedź to właśnie podstawa nieraz ostrej dyskusji na ten temat na naszym Forum.
Przyroda „Duże drapieżniki w Polsce”, artykuł dla mnie mało ciekawy, chociaż informacja o prześwietleniu gałęzi w drzewach owocowych w starych, zdziczałych bieszczadzkich sadach oraz dosadzeniu nowych drzewek owocowych zakodowała się w pamięci i gdy to zobaczę to w Bieszczadach to już będę znał odpowiedź.
Galeria, zdjęcia z pięknymi ujęciami. O technice i przetworzeniu kolorów na papier nie będę dyskutował. Browar swoje już powiedział a ja nie jestem znawcą tematu.
Sprzęt „GPS w górach – naprawdę warto”, wprowadzenie w świat GPS-u, to już drugi artykuł gdzie GPS się pojawia. Wart poczytania, chociaż znawcy tematu tylko go przekartkują. Wart jest rozwijania!
Fotoreportaż „Kamera na Wetlińskiej”, już jak zobaczyłem zdjęcia z tego artykułu to mną rzuciło. Lepiej gdyby tego fotoreportażu nie było w miesięczniku. Szlak mnie trafiał jak widziałem szyny, jeepy, quady i jeszcze do tego GOPR-owców, chyba jako ochroniarzy(?) na Połoninie Wetlińskiej. Polecam Dyrekcji BPN przyjrzeniu się dokładnie zdjęciom. Czyżby kasa znów zwyciężyła? Tfu…
W następnym numerze, zajawka czego możemy się spodziewać w następnym numerze… Dydiowa (upubliczniony tajemny temat!?, czy w następnych numerach będą następne odsłony tajemnic?), Tarnawa Niżna, retorty i ludzie tam pracujący. Hmmm, ciekawie może być
To są moje i tylko moje odczucia po przeczytaniu miesięcznika Bieszczady, cieszę się, że jest i trzymam kciuki by były następne numery bo ja będę je kupował.
Nie będę nowatorski, ale już podsumowanie dał wcześniej Barszczu „Każdego kto na bieżąco czyta "Płaj", rocznik "Bieszczad" (w l.poj.) , przegląda "Gazetę Bieszczadzką", materiały BdPN, "Magury", "Połoniny", każdego kto przejrzał "Gminę Cisna" i "Gminę Lutowiska" oraz przewodnik Rewasza i fora oraz strony www bieszczadzkie zapewne trudno w takiej gazecie będzie zaskoczyć.”



Odpowiedz z cytatem