Należy "robotę" podzielic na sektor publiczny(urzędy) , prywatny i społeczny.
Sektor publiczny może zrobić najwięcej ,na pierwszym miejscu postawiłbym stworzenie muzeum lub tylko izby pamięci (czy jak tam się to ma nazywać) W szkole pani dyrektor zgromadziła niemałą kolekcję związaną z historią przesiedleń. Gdyby zbiory znajdowały sie w centrum Czarnej z pewnością turyści by tam zaglądali . Następnie park. Tu niewiele jest do zrobienia ,wystarczy postawić nowe ławeczki i co jakiś czas posłać policję w celu przepędzenia pijaczków. Był też pomysł żeby w parku postawić altankę z ogólnodostępną wodą mineralną lecącą z kranu. Nie sa to duże koszty. Myślę ,że turyści z przyjemnością pobyli by wtedy dłużej w Czarnej. Jest jeszcze sprawa placu zabaw dla dzieci ,który jest w parku, gdyby był jakiś taki inny też przyczyniłoby się to do dłuższego pobytu w Czarnej. Niezłym pomysłem byłoby tez zatrudnienie w sezonie letnim kogos do cerkwi ,kto otwierałby ją każdej osobie a najlepiej siedział na krześle i udostępnial wnętrze, musiałby oczywiście coś wiedzieć o historii Czarnej i o samej cerkwii. Mógłby to być stażysta albo lepiej stażystka;-) Gdyby do tego dołączyl jakis lokalny biznesmen i zainwestował w kawiarnie czy np bar czy restaurację z potrawami regionalnymi( nie myślę tu o placku po "bieszczadzku") na wzór tej z Wysowej , to było by po co do Czarnej przyjechać albo w niej trochę dłużej pobyć. Taki biznes -moim zdaniem- ma rację bytu ,oczywiście zakładam ,że byłby prowadzony uczciwie i z nastawieniem na długofalowy zwrot inwestycji. Budowanie marki jak wiadomo nie trwa dwa sezony. Moja znajoma ma zamiar otworzyć pierogarnię (a pierogi robi wyśmienite) ale niestety nie w Czarnej ,biznes jest opłacalny i prawie caloroczny bo po sezonie tez można działać. Markę wyrobiła sobie robiąc pierogi dla innych ludzi od lat. Moim zdaniem rację bytu na też cukiernia. Oczywiście do tego potrzebne jest uczucie -jak do każdego biznesu- i wiele wyrzeczeń ale myślę ,że w niedługim czasie turyści i miejscowa ludność przyzwyczaili by się do tego ,że mozna kupić ciasto, ciasteczka czy wypic kawę. Wiem ,że trudno wyciągnąć ludzi z domu ale może tam siedzą bo nie ma gdzie pójść.
Z moich obserwacji wynika ,ze w tej chwili turyści spędzają w Czarnej do 30 minut( cerkiew,ja i w drogę) ,ci ktorzy wiedzą o kopalni ropy jadą jeszcze tam ale z dostepnością do zwiedzania jest różnie. Nie mówię tu o ludziach ,którzy przyjeżdżają do Czarnej na zakupy a przy okazji zaglądają do cerkwi czy do mnie. Następna sprawa to szlaki tu należałoby pomysleć jaki szlak można by wytyczyć jeszcze a te już istniejące jeszcze bardziej rozreklamowac . Promocja w gminie leży i kwiczy tak naprawdę to osoby prywatne ( w tym i znienawidzona galeria)więcej promują gminę niż urzędnicy do tego zatrudnieni. Taka promocja jest nieskoordynowana ,nie ma żadnego folderu czy nawet ulotki z informacją o Czarnej ,o jej atrakcjach. Gmina nie lubi niektórych ludzi więc nie ma informacji o nich na stronie gminy ale jest za to reklama firmy Wokol która jest z Krosna.
Żeby powstała jakaś grupa nacisku więcej ludzi musi żyć z turystki w tej chwili jest to kilka osób ( w Czarnej) a to za mało ,żeby wywierać wpływ na innych ,pozostaje więc chałupnictwo i od czasu do czasu jakiś artykuł w gazecie.
No i pozostaje jeszcze tor saneczkowy lub inne takie cóś ale nie o tym mówimy.



Odpowiedz z cytatem