Sobota, 5 września 2009. Odwiedziłem Galerię w Czarnej. Pierwszy raz.
Z zewnątrz, typowy bieszczadzki klimat. Pierwsze wrażenie po wejściu do środka - to lekkie zdziwienie, że tak ciemno. Trzy anemiczne lampki pod sufitem, pali sie tylko jedna. Nie wierzę, że Właściciele nie wiedzą jak się oświetla obrazy - więc to chyba względy ekonomiczne decydują o fatalnym oświetleniu. A to ogromny błąd, bo złe oświetlenie psuje zarówno ogólne wrażenie jak i odbiór poszczególnych prac.
Rzeźba.
Miłe zaskoczenie. Świątki na wysokim poziomie, świetne technicznie. To najlepsze prace w galerii. Nie jestem fanem takich klimatów (tzn świątków), ale trzeba jednoznacznie docenić kunszt autora.
Malarstwo.
I tu mam problem. Poziom mocno zróżnicowany. Znalazłem kilka niezłych obrazów. Podobały mi się zwłaszcza prace w małych formatach, z ciekawą techniką. Podobrazie z kawałka starej deski, niektóre bardzo ciekawe.
Ceramika
Nie znam się na tym, więc nie potrafię tych prac ocenić od strony technicznej. Wrażenie artystyczne dość niejednoznacze.
Reasumując, ciekawy przykład promocji sztuki ludowej. Na pewno trzeba docenić trud Właścicieli włożony w organizację przedsięwzięcia.
PS. CO do oświetlenia w galerii. Będąc w galerii na zamku w Sanoku, również zwróciłem uwagę pracownikom na to, że oświetlenie jest zbyt słabe (w tej części w której wystawiany jest Beksiński - bo reszta jest O.K.). Otrzymałem kuriozalną odpowiedź, że Dyrektor w ten sposób wzmacnia mroczny klimat obrazów Beksińskiego. Szczęka mi opadła jak to usłyszałem.


Odpowiedz z cytatem