Ja jakoś też ze trzy lata temu. Z Bystrej pod Sywulą do Osmołody (byliśmy na lekko). Kolega, siedząc na moim plecaku rozsmarował mi pasztet (który się rozwalił na pod jego ciężarem) w koszulę flanelową.
P.S. A ja miałem okazję podziwiać Świdowiec z Bliźnicą z Marmaroskich. :)



Odpowiedz z cytatem