Przepraszam, jesli zabrzmialem troch szorstko, ale pytanie pozostaje.
Po namysle mam wrazenie, ze okreslenie moglo wyniknac stad, ze brano pod uwage miejsca ogolnie dostepne, cywilizowane, z odpowiednia infrastruktura turystyczna. Bo jakby nie patrzec Nowa Zelandia takim kryteriom odpowiada, choc dzieki wizjonerskim filmom Jacksona i polozeniu na antypodach jej egzotyka jest niepodwazalna.
Trudno z pewnoscia byloby wejsc do klasyfikacji miejscom mniej znanym, niedostepnym, dzikim.
Moje podworko to Chiny, i nie ukrywam, ze choc Chinczycy niezle przygotowali dla zagranicznych turystow wiele ciekawych i malowniczych tras, to prawdziwe perelki wciaz sa trudno dostepne. Nie ma na nich tablic w j.angielskim, nie mozna do nich dotrzec wygodnym jeepem, lodka nie bedzie czekala przy wyjsciu, no i jedzenia trzeba zabrac na wiecej, niz 4 dni... Jedyna zaleta to to, ze smieci mozna wyrzucic, gdzie sie chce...
Piszecie o Wawozie Kolorado - nie wiem, ile osob wie, ze najglebszy wawoz swiata to wawoz rzeki Yarlung Tsangpo:
http://en.wikipedia.org/wiki/Yarlung_Zangbo_(river)
http://www.100gogo.com/canyon.htm
Tylko to nie miejsce dla kazdego, choc ciekawie byloby sie zebrac na taka wyprawe, ktora moglaby stac sie przygoda zycia.



Odpowiedz z cytatem