Pokaż wyniki od 1 do 10 z 134

Wątek: Zimowa ekspedycja 2010

Mieszany widok

  1. #1

    Domyślnie Odp: Zimowa ekspedycja 2010

    Krótki opis uzupełniający relacji Czapy (z mojego punktu widzenia)

    Warunki śniegowe na trasie były o wiele lepsze niż w poprzednich dniach.
    Przede wszystkim szlak był przetarty przynajmniej w lesie.
    Na odkrytych przestrzeniach było już gorzej, ale było coś widać i nie trzeba tracić czasu na zastanawianie się nad wyborem drogi.
    Początek dnia był dla mnie bardzo ciężki. Nie lubię dużych odprężeń na trasie, później ciężko mi się zebrać do kupy i wejść w swój rytm marszu.
    Do Smereka pogoda była ogólnie rzecz ujmując przejrzysta.
    Już na samym szczycie zrobiło się mocno pochmurnie, gdy dotarliśmy do Orłowicza zaczęło porządnie wiać i spadła nam troszkę widoczność.
    Na początku Duńczyk trzymał się dobrze, jego niewyspane noce i zmęczenie dały znać o sobie za przełęczą.
    Co innego Ela.
    To kobieta na baterie. Nie widziałem co rano jadła, ale ciężko za nią było nadążyć.
    Może dlatego, że jak mówi Diabeł "to nie człowiek, to miejscowa"

    Od przełęczy śniegu nam przybyło, na początku szedłem bez rakiet, ale w końcu założyłem swoje dopalacze i udało mi się zmienić Elę na prowadzeniu.
    Podejście pod schronisko było wyczerpujące.
    Marzyliśmy z Czapą o rozbiciu namiotu niedaleko chatki, ale nie było takiej opcji (może następnym razem).
    Gdy już wszyscy poszli spać postanowiłem udać się na ostatniego tego pięknego wieczora pecika.
    Stojąc tak w drzwiach schroniska zauważyłem na wprost przede mną trzy czołówki, była już prawie północ. Światełka wyraźnie poruszały się w moją stronę.
    Stałem tak dobre 20min. Światła raz zapalały się, raz gasły raz jedno raz drugie.
    Myślę sobie, nic tylko ktoś tak jak my próbuje się zimą, tylko wyszedł za późno i ma teraz problemy.
    Wracam po kogoś, aby potwierdził że nie mam przewidzeń.
    Ela wraca ze mną przed schronisko.
    Wypatrujemy świateł, niestety nic nie widać.
    Mgła sie przerzedza i widzimy światła, ale samochodów jadących w dole drogą.
    Jestem na 100% pewien że widziałem jednak światła czołówek i były wyraźnie na wysokości szlaku, a nie na dole.
    Wychodzimy kawałek na szlak.
    Jednak nic nie widać, tylko samochody w dole.
    Sam już nie jestem pewien.
    Wracamy do schroniska, Elę obarczam odpowiedzialnością, jeżeli jednak ktoś tam był i idę spać.
    Widok samochodów na drodze na dole, zwiastuje poprawienie pogody na jutro

    cdn...
    Wyżej wymieniony post wyraża moje zdanie w dniu dzisiejszym, być może takie samo będzie w dniu jutrzejszym, jednakże zastrzegam sobie prawo zmiany zdania w każdym momencie bez podania przyczyny :)

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar elaslob
    Na forum od
    08.2007
    Rodem z
    Ustrzyki Dolne
    Postów
    76

    Domyślnie Odp: Zimowa ekspedycja 2010

    Cytat Zamieszczone przez PiotrB Zobacz posta
    Krótki opis uzupełniający relacji Czapy (z mojego punktu widzenia)
    Warunki śniegowe na trasie były o wiele lepsze niż w poprzednich dniach.
    Przede wszystkim szlak był przetarty przynajmniej w lesie.
    Na odkrytych przestrzeniach było już gorzej, ale było coś widać i nie trzeba tracić czasu na zastanawianie się nad wyborem drogi.
    Początek dnia był dla mnie bardzo ciężki. Nie lubię dużych odprężeń na trasie, później ciężko mi się zebrać do kupy i wejść w swój rytm marszu.
    Do Smereka pogoda była ogólnie rzecz ujmując przejrzysta.
    Już na samym szczycie zrobiło się mocno pochmurnie, gdy dotarliśmy do Orłowicza zaczęło porządnie wiać i spadła nam troszkę widoczność.
    Na początku Duńczyk trzymał się dobrze, jego niewyspane noce i zmęczenie dały znać o sobie za przełęczą.
    Co innego Ela.
    To kobieta na baterie. Nie widziałem co rano jadła, ale ciężko za nią było nadążyć.
    Może dlatego, że jak mówi Diabeł "to nie człowiek, to miejscowa"
    Po bardzo dobrze przespanej nocy szybko regeneruję się po weselichu I w ogóle adrenalina wysoka, piękne widoczki (przynajmniej na początku) więc nogi same niosą. Ku wyjaśnieniu jadłam kaszkę dla niemowląt ))) Już raz w Rumuni w Paringu uratowała mi życie No i jestem miejscowa.
    Przed zmrokiem docieramy do Chatki. Uwielbiam ten klimat. Dookoła jest nieprzyjemnie, hula wiatr, zacina śniegiem a w środku tak cieplutko i przyjaźnie. Bigos Dorci i whiskacz Duńczyka wszystkim poprawia humor.
    Przed nocą Piotrek obarcza mnie odpowiedzialnością za światła czołówek gdzieś tam w oddali. Cholera ... stoimy pod chatką, wyostrzają mi się wszystkie zmysły ale nic nie widzę. Kurczę, może faktycznie ktoś tam potrzebuje pomocy, sama wiem, że nawet w dzień nie było łatwo. Więc jeszcze kilkakrotnie podchodze do okna i wypatruje i kładę się z nadzieją że tylko nam się wydawało ... I na szczęście, tylko nam się wydawało
    "Dlaczego są takie piękne Dlaczego tak złe dla ludzi Dlaczego moje Bieszczady Tak kocham i nienawidzę" KSU

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Parszywa 7 - nasza zimowa ekspedycja
    Przez sztomp w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 8
    Ostatni post / autor: 03-09-2013, 18:41
  2. Zimowa wędrówka.
    Przez Basia Z. w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 25
    Ostatni post / autor: 20-04-2012, 14:48
  3. Zimowa Ślęża
    Przez tidżej w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 19-03-2012, 16:59
  4. 26 września. Ekspedycja karna (nieudana)
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 21-10-2004, 23:06
  5. Zimowa pora
    Przez asiczka w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 24-12-2002, 01:56

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •