nikt się nie kwapi aby zacząć, więc muszę ja
(nie licząc Diabła, który już zaczął http://forum.bieszczady.info.pl/show...?t=4817&page=3 ale on przecierał nam szlaki już tydzień przed naszym przyjazdem).
Szybkie pakowanie i długie pożegnanie i już pędzę do Kielc.
W drodze tel. od Czapy, pociąg ma małe opóźnienie.
Na dworcu czekam troszkę, ale po 20min. pojawia się w drzwiach dworcowych ONA.
Uściski, powitaniai pakujemy się do cytrnki.
Jest około 22. Ruszamy dalej, na południe!!!
Śnieg czeka. (no i Diabeł w Komańczy)
Podróż trochę się dłuży, po 2 jesteśmy pod schroniskiem.
Diabeł wychodzi nam na przeciw (pewnie po to piwo co mamy ze sobą)
Na powitanie po peciku (Czapa nie pali, jeszcze się nie nauczyła), potem po piwku (piwko jednak lubi) i jeszcze po peciku i spać.


Odpowiedz z cytatem