Trzech kumpli po pracy postanowiło pójść na wódkę. Jakąś tam okazję znaleźli, mniejsza z tym, jaką.
A były to zahartowane w bojach moczymordy - wątroby zdrowe (jeszcze), łby mocne, wypić mogą dużo ...
Jedna knajpa, druga, kolejna. Z tej ostatniej wyproszono ich już po godz. 24-tej ("zamykamy lokal").
Chłopcy byli jednak wyraźnie niedopici. Postanowili kontynuować to miłe koleżeńskie spotkanie w domu, u jednego z nich.
Już jednak na progu małżonka gospodarza powitała zarówno męża, jak i jego gości, stekiem wyzwisk.
- A któraż to jest godzina, wy pijaczyny jedne?!!! Dzieci już dawno śpią, mnie też dranie obudziliście, a jutro rano idę do pracy. Wynocha mi stąd, i to szybko, bo jak zadzwonię po policję, to was zawiozą do izby wytrzeźwień, gdzie jest teraz wasze miejsce!!!
Zrejterowali jak niepyszni i udali się do mieszkania drugiego z kolegów. Reakcja jego żony była jednak podobna, a nawet jeszcze bardziej dramatyczna: pogoniła ich po schodach z wałkiem do ciasta w dłoni.
Cóż było robić - postanowili pójść do trzeciego z nich, mieszkającego w małym lokalu 2pk nie dość, że z żoną i dziećmi, to jeszcze z teściową. Po dwóch wcześniejszych doświadczeniach byli przygotowani na najgorsze, a takiego powitania, jakie nastąpiło, to naprawdę się nie spodziewali.
- Proszę bardzo, wejdźcie panowie, nie musicie zdejmować butów. Mamusiu, proszę się ubrać i skoczyć na róg do monopolowego 24h po flaszkę czystej, albo lepiej po dwie, przecież widzi mamusia, że mamy gości. Dzieci niech mama przeniesie do swojego pokoju i położy w swoim łóżku, niech sobie jeszcze pośpią. A mamusia, jak wróci, będzie mi potrzebna, żeby zrobić coś na gorąco do jedzenia, ugotować rosołek na przykład. Wchodźcie panowie, pokój już wolny, siadajcie sobie, gdzie komu wygodnie. Ależ proszę się tym nie przejmować, że pan zwymiotował, natychmiast posprzątam.
Goście usiedli zdezorientowani. Gospodarz dumnie rozparł się w fotelu i patrzy na nich triumfująco.
- Masz wspaniałą rodzinę, zazdrościmy ci.
- Eee tam, po prostu te moje baby, żonę i teściowę, sobie wychowałem.
- Jak to?
- A tak to. Mieliśmy w domu jeszcze psa. Narobił w mieszkaniu - otrzymał ode mnie żółtą kartkę. Narobił ponownie - dostał drugą żółtą kartkę. A gdy nasrał po raz trzeci, wziąłem siekierę i go zarąbałem!
- Ooo!!!
- A jak! Ze mną nie ma żartów, gdy się wnerwię!!!
- No dobrze. Ale powiedz nam, jaki ma związek ta historia o piesku ze wspaniałym zachowaniem twojej żony i teściowej?
- Jaki? Ano taki, że każda z nich ma już po dwie żółte kartki.
.


Odpowiedz z cytatem