Czym się różni,daniel od jelenia????
Daniel pije,a jeleń stawia![]()
Czym się różni,daniel od jelenia????
Daniel pije,a jeleń stawia![]()
Dusza ludzka jest jak ptak:
Gdy wzbija się na pewną wysokość,nie tylko nie wolno jej spocząć,ale musi tęgo skrzydłami pracować,by się na niej utrzymać. Inaczej pierwsza lepsza pokusa pociągie ją ku ziemi.
- Z jakim sokiem najlepiej mieszać wódkę?
- Z trawiennym.
Stirlitz wszedł do swojej ulubionej knajpy przy Alexanderplatz. Witrynę lokalu o nazwie "Trzy Świnki" zdobiły portrety Hitlera, Goeringa i Goebbelsa. Stirlitz usiadł przy stoliku w rogu sali. Natychmiast podbiegł kelner, u którego nasz dzielny wywiadowca zamówił butelkę "Stolicznej" i puszkę tuszonki. Zamówienie pojawiło się natychmiast - niemiecka obsługa doskonale wiedziała, że Stirlitz nie lubił czekać.
Nasz bohater musiał pomyśleć w spokoju. Miał dwa duże problemy. Pierwszy: kończyły mu się Biełomory, drugi: centrala żądała pilnego kontaktu. A kontaktować się z centralą Stirlitz nie lubił...
Lokal był pełen ludzi, gwaru i dymu. Przeczuwając bliski koniec Tysiącletniej Rzeszy wszyscy jej słudzy jakby na wyścigi próbowali pogrążyć się w zapomnieniu. Funkcjonariusze SS, żołnierze Wehrmachtu i piloci Luftwaffe zgodnie pili, śpiewali, krzyczeli. Niełatwo było zebrać myśli w takim otoczeniu...
Od początku uwagę Stirlitza przyciągnęło dwóch starych frontowców. Stali przy szynkwasie i pili na umór, w pijanym widzie szarpiąc się za ubrania i strzelając w powietrze. Nasz bohater od samego początku rzucał im niechętne spojrzenia, oni jednak byli zbyt pijani, żeby mieć przeczucia. W pewnym momencie przez knajpiany gwar przedarł się pijacki ryk jednego z nich: - Ja bym tych wszystkich tchórzliwych Ruskich pod ścianą podstawił i... ratatatata! - tu feldfebel chwiejnym ruchem zamarkował strzały z karabinu maszynowego.
W knajpie gwar umilkł jak nożem uciął. Wszyscy spojrzeli wymownie w stronę Stirlitza. Nasz bohater głośno czknął, wbił widelec w zawartość otwartej puszki z tuszonką, wstał, poprawił pas, wziął ze stołu prawie pustą butelkę po "Stolicznej" i sprężystym krokiem podszedł do lady. Szybkimi ciosami w tył głowy posłał obu zaskoczonych żołnierzy na podłogę, po czym zaczął ich metodycznie kopać cedząc przez zęby:
- Jestem radzieckim wywiadowcą, nazywam się Isajew i nie pozwolę zawszonym, faszystowskim psom obrażać honoru żołnierzy Armii Czerwonej!
Przez jakiś kwadrans w knajpie słychać było tylko jęki katowanych, odgłosy kopnięć i posapywanie Stirlitza. W końcu nasz dzielny bohater, jak każdy człowiek, zmęczył się. Dysząc wrócił do stolika i ciężko uwalił się na krześle. Trzasnęła zapalniczka przypalająca ostatniego Biełomora z paczki. Kilku żołnierzy Wehrmachtu bezgłośnie oderwało się od swoich stolików i chyłkiem wyciągnęło swoich nieprzytomnych, obficie krwawiących kompanów na zewnątrz. Jeden z przygodnych samarytan wyszeptał z dezaprobatą w głosie:
- Sami się prosili, idioci... Jak można mówić takie rzeczy przy Stirlitzu?!
Ojcze Dyktatorze! Twój kawał o Ukraińcu, który chciał żenić się z Rosjanką robi furorę w Toruniu. No, może nie całym, ale w wybranych miejscach na pewno.
Przyjmijmy więc, że już po ślubie, a Rosjanka ma braci.
Bracia postanowili godnie przywitać nowego szwagra, samogon leje się szklankami, lecz na drugi dzień obowiązki czekają, trzeba zrobić obrządek, wydoić krowę, a tu kac-gigant!
Usiadł więc Ukrainiec na zydelku, popatrzył smętnie na krowę i westchnął przejmująco.
Krowa się odwraca i mówi:
- Co, popiliście wczoraj?
-Ychy...
- A będziesz mógł doić?
-Uuuu...
- To trzymaj cycki, będę podskakiwać!
Przed sądem oskarżony wyjaśnia, dlaczego zabił przechodnia:
- Jadę sobie spokojnie ulicą, nagle jakiś facet zatrzymuje mnie i mówi:
- Dawaj pieniądze!!
- Dlaczego? - pytam groźnie.
- Prima Aprilis!!
To ja mu naplułem w oko i mówię:
- Śmigus Dyngus!!
Wtedy on gasi papierosa na moim czole i mówi:
- Popielec!!
No więc ja go przydusiłem i mówię:
- Zaduszki!!
Może nie wiecie, skąd się wzięły jaka Wielkanocne....
bertrand236
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)