Ponieważ został odgrzebany pewien wątek o agroturystyce w Bieszczadach to nie mogę powstrzymać się od konkluzji, która z niego wynikła (oczywiście w domyśle;-)
Do kanonu moich ulubionych powiedzonek przejdzie zdanie:
„A przepraszam...czy Pani przypadkiem jest z Warszawy?”
(nawet jak to piszę to chichoczę:)))
Pytanie zadaje forumowicz z Zagórza, a odpowiedź komentuje mieszkaniec Krakowa
„No to chyba wszystko wyjaśnia
Tak, jak mnie to wtedy święcie oburzyło, tak dziś rozbraja całkowicie...:)))
Wręcz mam wrażenie, że cytat pochodzi z jakiejś kultowej polskiej komedii, niemal słyszę
Himilsbacha i Maklakiewicza w tej scenie;-) (do licha! to musi gdzieś tam być!;-)
W pewnych sytuacjach słyszę w wykonaniu moich znajomych (cóż, przyjęło się;-) i bawi mnie to do łez:)