JELONEK



Starość idzie Drogi Panie,

Coraz cięższe wypróżnianie.

Coraz częściej w brzuchu burczy,

Kusiek mi się mocno skurczył.



Gniotą kark przeżyte lata,

Bolą nerki i prostata.

Wzrok nieostry, w stawach strzyka,

Chyba już nie będę bzykał !



Nawet moja białogłowa

Wdzięki swe przede mną chowa

Twierdząc, żem nie konik polny

I do skoków już niezdolny.



A ja jestem jak ze stali :

W starym piecu diabeł pali,

Marzy mi się jeszcze skok,

Taki nagły, męski w bok.



Popić tęgo, jak Zagłoba

Niech mnie potem boli głowa

I niech kac mnie znowu męczy,

Żona wymówkami dręczy.



A ja znowu jak jelonek,

Ostry różek, cud ogonek !

Nagle w stawach cosik chrupnie,

Prysły ze łba myśli głupie.

Wspomnień łezka z oka kapie

Możesz marzyć stary capie !!!



( W. Szymborska )