Ze smokiem to mi się stary dowcip przypomniał - o trzech rycerzach (smok nie bierze udziału...):

W pewnej okolicy zalęgło się złośliwe smoczysko. Okoliczna ludność dość już miała jego żądań, w razie niespełnienia których potrafiło (smoczysko) spalić całe wioski...

Udali się na poszukiwanie pomocy. Dowiedzieli się, że w okolicach zamieszkuje trzech rycerzy : jeden wyjątkowo znany z turniejowych, bitewnych i... smoczołownych potyczek, drugi - trochę gorszy w rzemiośle - i trzeci, prawie nieznany z dokonań.

Odwiedzili więc pierwszego. "Panie, pomóżcie nam, bo sroga bestyja u nas się zalęgła i owieczek i dziewic żąda, a jak nie damy - to gotowa wieś żywym ogniem spalić...."

Rycerz , wysłuchawszy, taką odpowiedź daje: "W tym miesiącu nie mogę... Turnieje, bale, polowania... Ale za pięć tygodni do was zawitam i bestyję oną pokonam."
Włościanie: "Panie, ale dziewice, owieczki, wioska cała, my tyle czasu nie mamy."
Rycerz: "To już wasz problem".

Poszli tedy biedni włościanie ku drugiemu rycerzowi i wyłuszczyli swoje kłopoty...
Drugi rycerz: "Za dwa tygodnie, bo ....."
Włościanie:"Panie, ale dziewice, owieczki, wioska cała, my tyle czasu nie mamy."

Poszli tedy biedni... do trzeciego rycerza...
Trzeci rycerz, po wysłuchaniu szczegółów, woła swego giermka: "Giermku, siodłaj konie, gotuj miecze, piki i wszystko inne. Ruszamy!"
Zadziwieni włościanie pytają się trzeciego rycerza, dlaczego chce ruszać natychmiast, skoro poprzednicy kazali czekać parę tygodni.

Rycerz: "Skoro bestyja tak groźna jest, jako powiadacie, to nie czas czekać - trza sp.......lać".