Jakoś tak 2 miesiące wstecz, zaprosiłem moją Panią na pstrąga w Terce. Zbudowałem odpowiedni nastrój, naplotłem głupot, że najlepszy pstrąg w Bieszczadach, że wiesz - na Forum wszyscy zachwalają, że w ogóle, że itd, że itp....
Przyjeżdżamy. Jest. Zamawiamy z grilla. Po stosownym oczekiwaniu odbieramy swoje porcje. I co ? tragedia - wali mułem. Moja Pani udaje, że wszystko jest ok. - ale przecież znam Ją i wiem, że nie chce zrobić mi przykrości. Ja wyciskam jej kolejne ćwiartki cytryny ratując sytuację, Ona udaje, że wszytko jest ok. Wspólnie robimy dobrą minę do złej gry.
K...wa, oddałbym wtedy wszystko, za puszkę dobrych szprotek w oleju. (+ bułkę i piwo oczywiście).



Odpowiedz z cytatem