No dobra, przyznaję, trochę się z tym pstrągiem droczyłem. Chciałem wsadzić kij w... staw hodowlany i zobaczyć, co z tego wyniknie. No i póki co wyszedł... paprykarz szczeciński
Tak naprawdę też o niebo wolę świeżego potokowego od hodowlanego, a bieszczadzki to już pstrąg nad pstrągami! Jakem bieszczadzka łazęga!
Za to, że się tak droczyłem w najbliższy weekend (daj Boże pogodę!) obiecuję wstąpić do Córki w Terce na pstrąga. Za karę!