Ponieważ ja również, troszkę przyznaję - nierozwaznie (bo było wiadomo jak to sie skończy), przyczyniłem się do zaognienia poprzedniego wątku, wyjasniam, że zdaję sobie sprawę, iż tego typu dyskusje są dla pozostałych uczestników forum męczące i bezsensowne.
Z pewnością część problemow wynika z niesprecyzowania czego to forum dotyczy. Również byłem dość długo biernym czytelnikiem forum i zdażyłem się zorientować mniej więcej, o co tu biega (miało biegać?) W moim rozumieniu forum dotyczy wszelkich spraw związanych z Bieszczadami, a więc także prozaicznych - z czym nie wszyscy sie zgadzają i zgadzać nie muszą. Ostateczna decyzja i sprecyzowanie tego nie nalezy do mnie, choć wierzę, że Admin tworząc faq znajdzie wyjście salomonowe.
Do tej pory unikałem tez ewidentnych prowokacji trolla* i je ignorowałem, jednak gdy zostały skierowane bezpośrednio do mnie - musiałem zareagować.
Nigdy nie romawiam na zasadzie "Rzekł Pan do pospólstwa..." co mi się sugeruje. To nie ja pisze w każdym wątku: "Ja wiem, Ja byłem, Ja obserwuję, Ja mam doświadczenie, Wy chcecie, Wy robicie, wkurzacie mnie, wiem lepiej, mam pomysły i rozwiązania (ale nie będę się Wam spowiadał) - to są wszystko fragmenty postów.
Z cietrzewiem nie wygrasz. Najlepszą bronią na trolla jest ignorancja.
Jeżeli ja cos krytykuję (każdy ma prawo), jak np. w poprzednim wątku, to nie znaczy, że nie szanuję tego, iż ktoś ma odmienne zdanie i zawsze jestem gotowy do merytorycznej dyskusji. Jeżeli czegoś nie wiem to pytam - nie boję się nie wiedziec, nikt nie ma monopolu na wiedzę ani o Bieszczadach, ani w jakiejkolwiek innej dziedzinie. W tym konkretnym przypadku tego odmiennego zdania po prostu nie ma - jest tylko pouczanie wszystkich przez Pana Profesora.

*troll - coraz częstsze zjawisko wystepujące na wszelkich listach i przede wszystkim grupach dyskusyjnych. Celowe sianie zamętu dla własnej przyjemności, z twarzą zasłonietą monitorem komputera. Dyskutowanie dla samego pisania celem zaistnienia. Brak lub fabrykowanie argumentów i polemika z nimi, itp, itd.