Pochwale się... Widziałem Barszcza w sklepie w Sanoku... przywiózł "Na dnie..."
Produkty Ruthenusa można kupować w ciemno...: zawsze ładnie wydane i zawsze ciekawe pozycje. "Na dnie" warto kupić kilka egzemplarzy bo kiedyś będzie można sprzedać znacznie drożej... to dopiero drugie wydanie! Zdjęcia archiwalne, mapy zdjęcie lotnicze... Brakuje mi w tej książce tylko posłowia co zostało dodane, a co było cenzurowane i dlaczego.
Kiedyś robiąc licencje na sprzedawanie Bieszczadów Stanisław O. polecił swym adeptom sztuk lingwistycznych żeby przeczytali to dzieło. Ja się skusiłem i nie żałowałem. To taka książka nr 2 o Bieszczadach, którą należy mieć w swojej biblioteczce i czasami wrócić do niej żeby zrozumieć trochę historię Bieszczadów XX w. (książki nr 1 nie wymienię bo niektórzy nazwaliby mnie faszystą, lub komunistą). Pawłusiewicz uczy szacunku do Bieszczadów w sposób dziś już anachroniczny, naiwny... Te wspomnienia czyta się jak mit, legendę o starych lepszych czasach, o złotym wieku. Nawet komuniści są fajni a UPA są źli... w tej książce jest jasny podział: co dobre, a co złe, dlatego trzeba odrzucić na chwilę swoją wiedzę na temat historii Bieszczadów i kupić w całości sagę Pawłusiewicza, wtedy czyta się tą książkę najlepiej.