Dzień 8
Dnia poprzedniego postanowiłem zaprowadzić Renatkę w miejsce chyba niezbyt często odwiedzane przez turystów. Lubię takie miejsca. Z Zawozu dojechałem do Małej Szosy i skręciłem w lewo. Nie jechałem daleko (chociaż to pojęcie względne jest) i po kilkunastu minutach spokojnej jazdy skręciłem w lewo i zaparkowałem. Poszliśmy drogą, która jednocześnie jest szlakiem turystycznym. Droga prowadziła wzdłuż Kolorowego potoku. Powoli, nie spiesząc się szliśmy z nadzieją spotkania jakiegoś stwora. Po kilku minutach marszu szlak odbijał w lewo, a my nie zważając na to poszliśmy prosto. Pogoda ładna, słońce świeci i cisza. Nikogo nie ma tylko my i wiosna. Jest Super. Bardzo lubię tę dolinę. Już wiem, że Renatka też ją polubiła. Dolina jest szeroka. Jej środkiem prowadzi droga, którą co jakiś czas przecina potok, ale już nie ten Kolorowy. Przechodzimy wzdłuż starych sadów, przekraczamy kilkakrotnie potok. Nikogo tu nie ma. Tylko bobry tu buszują. Zastanawiamy się jak kiedyś toczyło się życie w tej cichej dzisiaj dolinie? Wiem, że kilku z for(um)łowiczów tu zagląda. Jeżeli ktoś z Was tu nie był, to niech zrobi, to szybko. Niebawem dolina nie będzie już taka pusta…


Odpowiedz z cytatem