Pokaż wyniki od 1 do 10 z 113

Wątek: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

Mieszany widok

  1. #1
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,224

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

    Już się nie gniewaj za to Tyskie, tylko pisz.....
    pozdrawiam
    bertrand236

  2. #2
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,293

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

    Rozdział VII


    Z udawaną przykrością stwierdzam, że żmije wyhodowałem na swoim dużym brzuchu. Począwszy od naszego pana Prezydenta, na Basi, szefowej ośrodka skończywszy. Pozapraszałem ich na swoje kolacje no i gdy przyszła pierwsza dogrywka drugiej części ósmego KIMB-u, kogo desygnowano do pieczenia karkówek? No właśnie.
    Tak naprawdę, to bardzo lubię czasami pokucharzyć jak mam dla kogo. Manio grał na gitarze, Wojtek 1121 polewał wódkę, inni pili piwo i się bawili, a ja walczyłem po ciemku z karkówkami, bo ogień z ogniska tylko oślepiał. Dopiero później Basia przyszła z jakąś latarką.

    Ale na razie jedziemy w czwórkę- Andrzej 621, Wojtek Myśliwiec, Jurko i ja do Wetliny po Magdę, żonę Andrzeja. Nie mogłem odpuścić okazji, żeby Wojtek spojrzał na połoniny z przełęczy wyżnej. My przy okazji robimy zakupy i namawiamy Andrzeja na podróż do Cisnej do Rysia Szocińskiego i na obowiązkowy Leżajsk do Siekierezady. Jurko odłączył sie w Wetlinie i przez przełęcz Orłowicza wrócił do Sękowca. Magdy początkowo się „bałem”. W tym sensie, że nie wiedziałem jak się zachować, zwłaszcza że Magda na wstępie powiedziała, że gór nie lubi, bo Andrzej przegonił ją po Pirenajach i ma dość. Nawet butów do chodzenia po górach na wszelki wypadek nie wzięła. Skończyły się rubaszne żarty a pozostała zwyczajowa uprzejmość. Dystans nas dzielący stopniał bardzo szybko, myślę, że w Siekierezadzie, gdzie Magda zamówiła placki ziemniaczane, jej ulubioną potrawę. Również moją ulubioną, i moje popisowe danie. Zanim dojechaliśmy do Sękowca już wszyscy byliśmy na „TY”. O Magdzie nie będę zresztą tutaj się rozpisywał, z wyjątkiem suchej faktografii, nie wiem, czy życzyła by sobie tego. Lub Andrzej. Odsyłam raczej do jej postu (http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?t=5340&page=4). Gdy żegnaliśmy się przed ich wyjazdem do Francji serdeczność między nami aż prawie można było dotknąć. Ale nie wyprzedzajmy faktów.

    Z Cisnej pojechaliśmy do Majdnu na stację, tam spędziliśmy trochę czasu, gdybyśmy trafili na kolejkę, to opisywałbym też przejażczkę kolejką bieszczadzką. Niestety spóźniliśmy się. W drodze powrotnej zajechaliśmy jeszcze do galerii prowadzonej przez Mirka Nadolnego, który szefował kiedyś w Cieniu PRL-u w Dołżycy. Mirka niestety nie spotkałem. Dowiedziałem się za to, że w Cieniu PRL-u funkcjonuje teraz tylko noclegownia. Szkoda tego miejsca. Wielka szkoda.

    Wetlina, Cisna, to czemu nie Ustrzyki Górne? Czasu mieliśmy dosyć. Pojechaliśmy zatem prosto do Zajazdu pod Caryńską. Tam spotkanie z Sebastianem, a także z Tarniną, Maniem i jego gitarą, którzy wybierali się na KIMB. Andrzej postawił nam obiad (dla Magdy placki !) i wpadł na pomysł, żeby udać się jeszcze do Wołosatego na przejażdżkę bryczką. Na miejscu okazało się, że konie są już zajeżdżone i dzisiaj nic z tego. Myślę, że to panowie powożący bardziej chcieli się już urwać z pracy. Tak czy inaczej wróciliśmy do ZpC. Ponowne spotkanie z Tarniną i Maniem, upewniłem się, że będą nocować w domku nr 1, muszę więc zrobić porządek na piętrze, bo to tej pory tak to wyglądało, że ja spałem na jednym łóżku a na pozostałych dwóch mój plecak i moje rzeczy.

    Strasznie „szarpany” jest ten dzisiejszy rozdział, ale tego dnia rzucało nas z miejsca na miejsce. Wymyśliłem, żeby zajechać jeszcze do Smolnika pod cerkiew, jedną z najpiękniejszych, a jak do Smolnika, to również pod cerkiew w Chmielu. I tak marudząc do Sękowca dojechaliśmy równo z Tarniną i Maniem (a tam, na piętrze bałagan! ). Zaofiarowałem swoją pomoc przy przenoszeniu rzeczy Maniowych z naciskiem na gitarę. Tarnina wtedy stwierdziła, że Manio prędzej ją by oddał, niż gitarę. „Dobra”- ja na to- „biorę, co dają”. Na to z kolei zaprotestowała Tarnina.
    Zresztą niedaleka przyszłość miała pokazać, że nie miała racji. Nie z tym, że zaprotestowała, tylko z gitarą...

    Cdn. rozdziału VII nastąpi.
    Ostatnio edytowane przez Piskal ; 17-10-2009 o 14:30

  3. #3
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,224

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

    Witaj Gawędziarzu!
    Mam do ciebie jedno pytanie. Musisz sie cofnąć kilka dni w swojej opowieści. Chodzi mi o Hulskie. Też tam próbowałem dojść we wrześniu. Przekroczyłem San, podszedłem do ruin młyna i poszedłem ścieżką w stronę Hulskiego mając potok po prawej stronie. Doszedłem do prowizorycznego płotu z napisem, że .... Zawróciłem i po tej stronie Sanu dzedłem do Sękowca. W którym miejscy skręciłeś w stronę Rylego?
    Pozdrawiam
    bertrand236

  4. #4
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,293

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

    Bertrandzie, nie dochodziliśmy do wsi Hulskie. Ścieżka, którą szliśmy idzie od Zatwarnicy za potokiem wzdłuż Sanu, potem skręca w lewo takim ostrym łukiemi i schodzi w dół, już równolegle do potoku (potok po prawej ręce) i po obniżeniu się od tej ścieżki odbija ścieżka w prawo, świeżo oznakowana, znaki niebieskie. Przechodzisz przez potok i walisz prosto w górę w kierunku Rylego. Bez tych znaków pewnie bym na nią nie trafił, ledwie widoczna. Dwa lata temu szedłem w odwrotnym kierunku a ten teren, co wiesz, nie był jeszcze ogrodzony.

  5. #5

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

    Cytat Zamieszczone przez bertrand236 Zobacz posta
    W którym miejscy skręciłeś w stronę Rylego?
    W innym wątku pokazałem trasę naszej wycieczki na tle najnowszej mapy Wydawnictwa ExpressMap.

  6. #6
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,293

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

    Płonie już ognisko gdy przychodzimy o 19 do barku. Najpierw słowo wstępne wygłoszone przez pana Prezydenta Kazimierza Wielkiego, potem autoprezentacja, wszystko do obejrzenia na filmikach niezawodnego Andrzeja 627, który podczas nagrywania świecił nam po oczach jak na jakimś przesłuchaniu. Mów kim jesteś! Zakup piwa i karkówki. Ja jak wyżej- krzątam się przy ogniu. W Sękowcu jest grill w kształcie żurawia, ciężki jak cholera, ale jak się go ustawi na odpowiedniej wysokości to ma się spokój. Szczegóły KIMBu zapoda Stały Bywalec, który wszystko skrzętnie notuje. Manio gra na gitarze, zabawa się rozkręca. Nawet Magda zaczyna śpiewać przy ognisku, zaczyna rozumieć, że brać bieszczadzka jest miła, serdeczna i przyjaźnie nastawiona. Poznaję Sir Bazyla, który przyjechał z córeczką, niestety nie na długo. Jutro opuszczą nas też Gosia i Jurko, który skorzysta z okazji, że SB odwozi żonę do Ustrzyk Dolnych na autobus do Warszawy. Tak więc pojadą razem. Impreza z czasem przenosi się do barku, opuszczają nas kolejni KIMBowicze, SB z żoną, jutro wczesny wyjazd, Andrzej z Magdą, która na tę jedną noc przenosi się do namiotu, Jurko. Upoważniam go , żeby mnie obudził na pożegnanie. Rano jak przez mgłę pamiętam, że budził mnie. Przed Jurkiem idą Manio z Tarniną. Proszę Mania, żeby zostawił gitarę. Zgodził się wbrew temu co mówiła Tarnina. Ale ja to nie Manio, trochę pobrzdąkałem, ale graniem tego nazwać nie można. Okazało się, że Jurko też gra na gitarze. Tak siedzimy miło do czwartej nad ranem.
    Wcześniej jeszcze obiecuję placki ziemniaczane dla Magdy i Tarniny, ale jak się obudziliśmy nie było już ani Magdy, ani Tarniny, ani Mania ani gitary. Lecz nie było to nasze ostatnie spotkanie podczas tego pobytu. Tak, spotkałem się jeszcze i z Magdą i z Tarniną, i z Maniem i z gitarą. I z kilkoma innymi osobami. Tylko w rezultacie nie zrobiłem tych placków. Zrobię w przyszłym roku.

  7. #7
    Bieszczadnik Awatar Tarnina
    Na forum od
    02.2004
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    150

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

    Placków może nie zrobiłeś,ale za to rankiem obudził mnie zapach smażonych kań dobiegający z kuchni. Śniadanie podane do łóżka "palce lizać". Dzięki jeszcze raz Piskalku. A co do maniowej gitary to pamiętam co odpowiedziałeś jak powiedziałam,że Maniuś to mnie prędzej odda niż gitarę :) Oj fajnie było, a kań by się jeszcze pojadło, mniam...
    Tarnina

  8. #8
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,293

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

    Tak, ale kanie były tydzień później. O tym jeszcze będzie. Co do placków, to masz obiecane.

  9. #9

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)


  10. #10
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,293

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

    Rozdział VIII


    Niedziela po Kimbowa, 20 września, półmetek. Opuścił nas Jurko, zostałem li tylko z Wojtkiem Myśliwcem. No tak, ale w bliskim sąsiedztwie są jeszcze Wojtek 1121, Andrzej 627, Stały Bywalec i nasz kolacyjny kapelan, czyli Ojciec Prowadzący. Nudno nie będzie. Nie było.
    Pierwszą po przebudzeniu rzeczą jaka mi się rzuciła w oczy to brak gitary. Nieodzowny znak, że moje piętro jest już wolne. Po odstąpieniu pięterka Tarninie i Maniowi przeniosłem się na dół, na łóżko tuż przy lodówce. Śmieli się ze mnie, że w razie czego będę miał blisko. Ale już wcześniej umówiliśmy się, że pójdziemy do kościółka, nie było więc mowy o żadnym, choćby najmniejszym piwie. Zresztą nie było tak źle. Cóż, w górach jest wszystko co kocham, w tym jest brak kaca. To ciekawe-jest coś czego nie ma. Zresztą z tym kacem to nie jest do końca tak. On jest, tylko przebiega w znacznie łagodniejszej formie.

    Poszliśmy zatem do kościółka w Zatwarnicy. W pierwszym rozdziale napisałem, że Radio Maryja jest mi bliskie, ale tylko geograficznie. I to jest coś, czego nie mógł zrozumieć Ojciec Prowadzący, że ja jako katolik, ba- katolik z Torunia, który nosi nazwisko zaczynające się na Pis (czyli nolens volens muszę być Prawy i Sprawiedliwy) nie słucham tego Radia. Ano nie słucham. Przypomina mi się rysunek Andrzeja Mleczki, na którym pod drogowskazem siedzi Chrystus frasobliwy, a na drogowskazie są dwa przeciwne kierunki: Łagiewniki i Toruń. A mnie chyba jednak bliżej do Łagiewnik.

    Trochę piszę nie na temat, ale była to wyjątkowo leniwa niedziela. Po mszy zauważyliśmy, że gro ludzi skręca w małą ścieżynkę przy kościele. Widzieliśmy ją, gdy wracaliśmy z Krywego, ale mogła być to ścieżka do prywatnej posesji biegnąca po prywatnej łące. Dzisiaj zeszliśmy z innymi tą ścieżką, i rzeczywiście okazała się skrótem. Do sklepu mieliśmy już blisko. W sklepie też długo nie siedzieliśmy, a po powrocie zobaczyliśmy jak Ula krząta się po barku, sprzątała po KIMBie. Zostałem u niej i pogadaliśmy sobie od serce. O czym? Nieważne. Miała dziewczyna dzień do zwierzeń i chciała się wygadać.

    Nie zdążyłem dojść do domku, gdy zgarnął mnie Wojtek 1121. Przyjechali znajomi z Sanoka i rozpoczęła się impreza integracyjna przed domkiem Wojtka. Wojtek niedzielę spędził na wożeniu Magdy i Andrzeja po dzikich rejonach Bieszczadów, chociaż nie na tyle dzikich, żeby nie można było wjechać samochodem terenowym.
    Gdy zrobiło się ciemno przenieśliśmy się do domku nr 1. Tam kategorycznie oświadczyłem, że nie robię żadnej kolacji, jak leniwa niedziela, to leniwa niedziela. Kuchnia jest za tymi drzwiami, a lodówka w tamtym kącie. Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy.

    Prawda, że prawdziwa leniwa niedziela? Aż prawie nie ma o czym pisać.

    Napiszę zatem o jeleniach. I tak jednego, śmiertelnego w skutkach (powiało grozą)wydarzenia nie umiem precyzyjnie umieścić w chronologii. Zanim nam jeleń niczym koń wyskoczy wbiegł na 10 metrów przed samochód, zanim zepsuliśmy niechcący jedno polowanie, delektowałem się rykowiskiem. Miłosne pieśni byków robią duże wrażenie, zwłaszcza, kiedy wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi. Pewnej ciepłej nocy przespałem się nawet na balkonie, długo nasłuchując zakochanych byków, którzy ryczą na swoją zgubę, wtedy bowiem zaczyna się okres polowań. Dwa lata temu udało mi się zidentyfikować siedem byków nawołujących się to z bliższej, to z dalszej odległości. W tym roku tylko pięć, chyba, że jednym z tych odgłosów był myśliwski wabik.
    Innej nocy byczek podszedł bardzo blisko ośrodka, na kilka, kilkanaście metrów. Jak urzeczony wsłuchiwałem się w jego pieśń. Aż w pewnej chwili padł strzał, jeden, śmiertelny. Trzeba wam wiedzieć, że mąż właścicielki ośrodka jest leśniczym i organizuje polowania. Ma w tym okresie swoich gości. Tej nocy poszli na pewny strzał, nieplanowany. Cóż kolejny jeleń do rejestru odstrzałów. A tych jest pewna liczba, której nie wolno przekroczyć. No i mieli odstrzał, bez błądzenia po chaszczach, bez czekania, nawet portek nie musieli tak naprawdę zakładać. Gdyby byk nie podszedł tak blisko żył by. No, nie wiadomo jak długo.
    W końcu dni każdego rogacza są policzone.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Ballada podtopiona w Sanie
    Przez Piskal w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 59
    Ostatni post / autor: 15-07-2013, 22:09
  2. Drugi wypad
    Przez janek1984 w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 18-07-2010, 22:26
  3. co z sytuacja na Sanie?
    Przez DOROTA w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 9
    Ostatni post / autor: 15-12-2002, 06:56
  4. Katastrofa ekologiczna na Sanie
    Przez Stachu w dziale Fauna i flora Bieszczadów
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 05-12-2002, 09:47

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •