Pokaż wyniki od 1 do 10 z 113

Wątek: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

Mieszany widok

  1. #1
    Poeta Roku 2010
    Poeta Roku 2009
    Poeta Roku 2008

    Awatar WUKA
    Na forum od
    07.2006
    Rodem z
    Toruń
    Postów
    3,908

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

    Stały Bywalcze!To,że dopingujesz Piskala,pochwalam.To,że"zalecasz" mu przemilczanie jakiejś dniówki i ograniczenia sie do wrażeń wieczornych,to już nie bardzo!Niech pamiętnik znaleziony w Sanie będzie solidną relacją a nie wybiórczym wspomnieniem tego co słuszne i poprawne!Chcemy PRAWDY!!!!

  2. #2
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,293

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

    Przerwa w pisaniu wynikła z tego, że trafiła mi się robota. Za bardzo nie mam czasu. Poza tym Julia za chwilę zabiera komputer do przeinstalowanie systemu. Tak więc cierpliwości.
    Pozdrawiam!

  3. #3
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,293

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

    Rozdział XIII

    Jakoś nie mogę ruszyć z tym rozdziałem. I chyba wiem dlaczego. Bo to rozdział XIII. W dodatku piątek. Piątek 25 września.
    Andrzej 627 dzisiaj wyjeżdża z Sękowca, a jutro w ogóle z Bieszczadów. My jedziemy z nim do Wetliny. My, czyli Wojtek Myśliwiec i ja.
    Z Wetliny będziemy wracać via przełęcz Orłowicza do Sękowca a najważniejszym powodem tego, że jedziemy z Andrzejem, to chęć pożegnania się z Magdą, jego osobistą małżonką, która rezyduje w Wetlinie w willi Łuka.
    Zanim zajedziemy na Manhattan,w Górnej Wetlince kupujemy bieszczadzkie sery. Magda już z balkonu nas wita, uśmiechnięta, zadowolona, machając ku nam zaprasza na górę. Miałem mieć dla niej niespodziankę- jej ulubione placki ziemniaczane po piskalsku. Niestety, gdy wczoraj byliśmy w Lutowiskach nie pomyślałem, żeby kupić ziemniaki. A raczej byłem przekonany, że jeszcze są. Rozmawiam z Andrzejem, że jeśli rano pojedzie do Zatwarnicy i je kupi, to przed naszym wyjazdem zdążę jeszcze zrobić placki. Ale on miał przecież moc pakowania. Namiot,który umie robić wszystko, buty do przechodzenia przez San i wiele innych, równie ważnych rzeczy. Na szczęście Magdzie tak się spodobało w Bieszczadach, aż obiecała, że na pewno jeszcze przyjedzie. Będę więc miał szansę żeby się zrehabilitować.
    Tymczasem nie chcę nas wypuścić, przekupuje nas francuskim piwem. Gawędzimy miło.Czuć między nami nić serdeczności i porozumienia. Wreszcie ruszamy w willi Łuka, Andrzej z Madzią jadą do Wołosatego na przejażdżkę bryczką, nas wyrzucają pod sklepem. Zanim zrobiliśmy zaopatrzenie spotykamy się ponownie. W dodatku spotykamy też Jurka i Wojtka, szkolną brać Andrzeja. Żegnamy się po raz trzeci i wreszcie ruszany na szlak.
    Jeszcze przed punktem kasowym znajduję kanie. Potem już tylko ludzie. Wątpliwy urok podchodzenia na Wetlińską. Nie przepadam, a wręcz nie lubię tłumu na szlaku. Na przełęczy Orłowicza jeszcze gorzej, dzieciarnia, jakaś wycieczka szkolna, hałas, jazgot, wrzask i jeszcze kilka innych synonimów, w dodatku wieje jak cholera. Widząc, że szkolna wycieczka rusza na Smerek ja rezygnuję. Wojtek ma ochotę iść. Oddaję mu polarową bluzę, żeby go za bardzo nie przewiało a sam udaję się w dół do nowo postawionej wiaty. Wiata rzeczywiście bardzo ładna, poczekałem na Wojtka i do Suchych Rzek ruszyliśmy już razem.

    Po Ostoi zostało tylko wspomnienie, już nawet nie ma zeszłorocznego złomu. Zrobiliśmy sobie tam piwny postój aż tu na raz słyszymy odgłos samochodu. To Wojtek 1121 z Bernadettą i Pastorem znając nasze dzisiejsze plany wyjechali nam na przeciw. Skorzystaliśmy więc z podwózki i już nie per pedes udaliśmy się do Sękowca.

    A tam niespodzianka- okazuje się, że przyjeżdżają znowu do nas Tarnina , Manio, gitara i Dziadek-ich przyjaciel. Całą czwórkę zapraszam do domku nr 1

  4. #4
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,532

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

    I to była chyba Twoja jedyna wycieczka w wyższe partie Bieszczadów, a i nawet wtedy zrezygnowałeś z wejścia na Smerek.
    Chociaż nie dziwię Ci się, też nie lubię tłoku.

    Połoniny Wetlińska i Caryńska, także Masyw Tarnicy, były wczesną jesienią br. strasznie zatłoczone (opiszę to w swojej relacji). Natomiast Rawki i Bukowe Berdo - nie. Było tam niemalże pusto, przynajmniej w tych dniach, gdy byliśmy tam z Ojcem Prowadzącym.
    Gdy weszliśmy na Małą Rawkę, spotkaliśmy na szczycie tylko 2 osoby: Aleksandrę z koleżanką.
    Znów miałem więc z Nią nieoczekiwane bieszczadzkie spotkanie.
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 10-11-2009 o 06:34
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  5. #5

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

    Mysmy z meżem 2 września na Przysłupie Caryńskim byli .........sami i było mega cudownie - siedzielismy jak w innym świecie .Dzień pózniej na Haliczu i Tarnicy było względnie .Zaś na hotelu w Mucznem w restauracji w porze obiadowej byliśmy sami z kelnerką - super zjeśc w spokoju bez tłoku - czułam się jak jakaś dama prl - ze wzgledu na miejsce .
    A luzy na szlakach to to co uwielbiam - pozdrawiam cieplutko
    http://picasaweb.google.pl/malineczka74/Bieszczady2009#

    Jesli mam być w raju to niech wygląda jak połoniny ,jesli w piekle to niech wygląda jak "Piekiełko" w Dwerniku .

  6. #6
    Bieszczadnik Awatar Aleksandra
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Warszawa
    Postów
    948

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

    Cytat Zamieszczone przez piskal Zobacz posta
    Potem już tylko ludzie. Wątpliwy urok podchodzenia na Wetlińską. Nie przepadam, a wręcz nie lubię tłumu na szlaku. Na przełęczy Orłowicza jeszcze gorzej, dzieciarnia, jakaś wycieczka szkolna, hałas, jazgot, wrzask i jeszcze kilka innych synonimów, w dodatku wieje jak cholera. Widząc, że szkolna wycieczka rusza na Smerek ja rezygnuję. Wojtek ma ochotę iść. Oddaję mu polarową bluzę, żeby go za bardzo nie przewiało a sam udaję się w dół do nowo postawionej wiaty[/SIZE]
    Bo to trzeba wiedzieć kiedy na Wetlińską wchodzić. Ja osobiście chodzę na Wetlińską popołudniem. Najczęściej luzy. 27 września nawet wyglądałam jakiegoś przystojniaka, który zajrzał by mi do oka [udało mi się idąc wsadzić sobie w oko gałązkę] i chciałam, aby ktoś sprawdził czy coś z niej nie zostało. A tu lipa, musiałam odsiedzieć z półgodziny na Orłowicza, za nim jakieś dziewczyny się pojawiły. A potem miałam jeszcze godzinę do zachodu słońca, w ciszy i spokoju sobie tam posiedziałam.

    Drugi raz 29 września, wykorzystując Przełęcz Orłowicza jako skrót do Wetliny, nie spotkałyśmy nikogo. Też późne popołudnie.
    "niech będą błogosławione wszystkie drogi proste, krzywe, dookolne…"
    http://takiewedrowanie.blogspot.com/

  7. #7
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,293

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

    Cytat Zamieszczone przez Aleksandra Zobacz posta
    Bo to trzeba wiedzieć kiedy na Wetlińską wchodzić. Ja osobiście chodzę na Wetlińską popołudniem. Najczęściej luzy. 27 września nawet wyglądałam jakiegoś przystojniaka, który zajrzał by mi do oka [udało mi się idąc wsadzić sobie w oko gałązkę] i chciałam, aby ktoś sprawdził czy coś z niej nie zostało. A tu lipa, musiałam odsiedzieć z półgodziny na Orłowicza, za nim jakieś dziewczyny się pojawiły. A potem miałam jeszcze godzinę do zachodu słońca, w ciszy i spokoju sobie tam posiedziałam.

    Drugi raz 29 września, wykorzystując Przełęcz Orłowicza jako skrót do Wetliny, nie spotkałyśmy nikogo. Też późne popołudnie.
    Cóż, to była sobota, godziny południowe, tak nam się ten dzień poukładał.Za to od strony Suchych Rzek tylko kilka osób.

    PS. Wszystkich czytelników przepraszam za tak długie przerwy. Cierpliwości, mam trochę zajęć. Postaram się cóś skrobnąć, a zasadzie wystukać w weekend.

  8. #8
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,293

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

    Dawno mnie tu nie było, cóż, tak się czasami układa, że brakuje czasu. Tak więc jeszcze w kilku słowach o tym, co działo się w piątek . A w tamten piątek Ula obchodziła urodziny. Oczywiście osiemnaste.

    Tymczasem zainstalowałem ponownie Tarninę i Mania w domku nr 1. Tym razem nie na pięterku a w bliskiej odległości od kominka. Na piętro poszedł Dziadek, ich kolega. Zadeklarował,wraz z Wojtkiem Myśliwcem, że będą strażnikami ognia, żeby Tarnina nie zmarzła. Jakby bliskość Mania nie wystarczyła. No i nasze dwie westalki po powrocie z baru doprowadziły do wygaszenie świętego ognia. Ale na ich usprawiedliwienie napisać mogę tyle, że domek nr 1 średnio przypomina świątynie Westy.

    Po zejściu do barku zaczęły się toasty i śpiewy na cześć naszej barmanki. Chóralne sto lat, a Manio dodatkowo zaśpiewał bieszczadzką szantę: Panna Ula ma w oczach dwa nieba. Jako przedsmak jutrzejszego KIMBu wieczór zapowiadał się uroczo.

    Uff.. przeszedłem jakoś przez ten XIII rozdział, wyjątkowo pechowy, wyjątkowo długo pisany,chociaż jeden z najkrótszych. Mam szczerą nadzieję, że już tak długo nie będę pauzować. Zwłaszcza, że kolejny rozdział będzie wyjątkowo atrakcyjny.
    Żądacie prawdy. Dostaniecie prawdy! Chociaż na uzasadnioną prośbę Pastora zataję jeden szczegół. Miejsce naszego postoju. Niech to pozostanie naszą tajemnicą.

  9. #9
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,293

    Domyślnie Odp: Pamiętnik znaleziony w Sanie (drugi)

    Rozdział XIV


    Sobota rano, cel wyprawy- Tworylne zdobywane tak, jak jeszcze nikt go nie zdobywał. Via Krywe, lecz nie ścieżką, pieszko, a z desantem na drugą stronę Sanu. Po kamieniach, po wodzie,lecz suchą nogą.


    Lecz nim pokonaliśmy pierwszy etap, czyli zdobyliśmy szczyt Rylego, gdzie stojąc na brzegu wielkiego pucharu chłonęliśmy widok na na wypełniającą go mgłę o konsystencji śmietany- podałem Tarninie śniadanie do łózka. Kanie, które znalazłem u podnóża Połoniny Wetlińskiej. No i przyjmując takie założenie, że Tarnina składa się z kilku osób, a łózko do złudzenia przypomina stół. Ale śniadanie było do łóżka i tego będę bronił jak niepodległości.


    Widok jaki mieliśmy przed sobą na szczycie Rylego zapierał dech w piersiach, jakby ktoś zalał dolinę Krywgo mlekiem. Nad nami wyraźne szczyty, pod nami stwórcze mleko, w którym wypełzają dusze dawnych mieszkańców spieszące do swych obowiązków, ukryte przed naszymi wścibskimi oczami. Przed oczami Tarniny, Bernadetty, Pastora, Mania, Dziadka, Wojtka 1121, Wojtka Myśliwca i moimi.
    Krótki dzień pracy mieli dawni mieszkańcy Krywego, nie minęło bowiem 20 minut, kiedy po mgle pozostało wspomnienie. Ruszyliśmy więc dalej do cerkwi.
    Miejsce fantastyczne, drugi raz tu byłem podczas tego pobytu, a który w ogóle? Zwiedziliśmy Krywe, odbyliśmy sesję zdjęciową, rozglądałem się za kaniami, nie było już ani jednej. Poprzednio trafiłem bezbłędnie, na duże, rozwinięte okazy. Jakże pyszne.


    Pierwszy etap za nami, czas na desant niedaleko miejsca gdzie jeszcze klika lat temu był most. Byłem z Wojtkiem 1121 i Dziadkiem, Wojtek Myśliwiec zostało operatorem kamery. Nam udało się przedostać na drugą stronę, Pastor w połowie drogi zawrócił, wróciliśmy i my. W drodze powrotnej Wojtek zahaczył dupą o jakąś skałkę, nic się na szczęście nie stało. Postanowiliśmy jechać przez Sękowiec, stokówką w kierunku mostu w Studennem. Nim dojechaliśmy do punktu widokowego na Tworylne zrobiliśmy postój. Było ognisko, kiełbaski, pojawiła się wódeczka, lecz biorąc pod uwagę frekwencję znowu z przydziału każdemu wyszło po porcji dla skrzatów. A trudno nazwać Pastora, Wojtka Cyferki albo mnie skrzatami. Gabarytowo to bardziej trollami. O urodzie nie wspominając.


    Wreszcie od strony brodu per pedesem udaliśmy się na Tworylne. Do miejsca po dawnej wsi. Ciekawe, czy dziś rano i tutaj ożyły duchy przeszłości. Piękna dolina, świeżo wykoszona łąka, wiele pozostałości po zabudowaniach wiejskich i strażnicy wojskowej, zresztą wszyscy tam byliście. Tutaj jest jeszcze piękniej niż w Krywem. Zwiedziliśmy ile się dało, najwięcej czasu poświęcając strażnicy aż przyszedł czas na powrót, a żeby oszczędzić drogi i nie obchodzić jaru dookoła udaliśmy się na skróty Mnie uratowała pasja zbierania grzybów. Pastor z Bernadettą znaleźli piękne koźlaki, pomagałem im zbierać, dzięki temu nie poszliśmy z innymi i nie wpadliśmy w pętlę czasoprzestrzenną. Weszli bowiem w taką ścieżką, że ja, przedostawszy się na drugą stronę jaru, słyszałem tylko głosy zagubionej ekspedycji, ich samych nie widząc. A tak naprawdę ścieżka ta dobra była może dla lisów, ale nie dla ludzi. Weszli w takie krzaki kłującej tarniny, że w żaden sposób nie mogli się przebić, chociaż byli już tylko kilka metrów od celu. Zawrócili wybierając inną opcję powrotu.


    Dotarłszy do naszych rumaków Wojtek stwierdził, że żeby nie wracać tą samą drogą pojedziemy górą przez Otryt, no i pojechaliśmy prosto na leśniczego, który wraz z jakimś dewizowcem wyszedł na odstrzał. Dewizowiec dmuchał w coś co przypominało muszlę wabiąc zakochanego byka, a Heniu, mąż Basi, on to bowiem był, z kwaśną miną pozwolił nam przejechać. Nawet nie wiem, jak skończyło się tamto polowanie, spłoszyliśmy byka, czy nie, głupia sprawa, stało się. Nikt tego specjalnie nie robił.


    Wieczorem druga część dogrywki KIMBu. Gdy zjechaliśmy do Sękowca w tym samym czasie nadjechali Paweł i Darek, kompani moi warszawscy, których poznałem tutaj w Sękowcu, i z którymi przyjeżdżałem w Bieszczady. Ale też wspólnie byliśmy w Górach Stołowych, Karkonoszach i w najpiękniejszym mieście świata- w Pradze.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Ballada podtopiona w Sanie
    Przez Piskal w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 59
    Ostatni post / autor: 15-07-2013, 22:09
  2. Drugi wypad
    Przez janek1984 w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 18-07-2010, 22:26
  3. co z sytuacja na Sanie?
    Przez DOROTA w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 9
    Ostatni post / autor: 15-12-2002, 06:56
  4. Katastrofa ekologiczna na Sanie
    Przez Stachu w dziale Fauna i flora Bieszczadów
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 05-12-2002, 09:47

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •