Pomogłem Pawłowi przenieść część rzeczy do naszego domku. Po naszym wyjeździe oni będą sobie gospodarzami, gośćmi, sterami, żeglarzami i okrętkami. I sami będą musieli pić piwo, które sobie... kupią.
Paweł ma niewdzięczną rolę kierowcy, nie zawsze więc może wypić piwo, Darek zaś jest trochę zakompleksionym facetem z niepewną sytuacją zawodową. Więc jak już uda mu się zerwać z łańcucha i wyjechać w swoje ukochane góry puszczają mu hamulce. Pierwsze piwo pije jeszcze w Warszawie, tak więc w Bieszczady dojeżdża już niezbyt trzeźwy, ale za to wyzwolony. Zupełnie jak ja. Różnica między nami jest taka, że ja nie drę się i nie powtarzam bez sensu tych samych bzdetów. Ale po bliższym poznaniu, a znamy się już kilka lat, mogę napisać, że w sumie jest to przyzwoity i fajny facet.
Tak czy inaczej Darek pierwsze wrażenie wywarł fatalne, a jak wiemy, nigdy nie ma drugiej okazji żeby zrobić pierwsze wrażenie. A nie zapominajmy, że był to dzień KIMBu. Zresztą w barku Darek trochę się uspokoił. Peszyła go widocznie obecność wielu obcych mu osób. Po pewnym czasie wzięliśmy go z Pawłem pod ręce i zaprowadziliśmy do domku. I nastał spokój błogi.
Wcześniej jednak do naszego domku przyszedł Wojtek 1121 i KIMB rozpoczął się falstartem, na stole pojawiła się wódeczka, warszawiacy przywieźli piwo, były pęta kiełbasy a ja autentycznie cieszyłem się z przyjazdu chłopaków.
Wreszcie oficjalny KIMB w barku. Prezydent dokonał prezentacji. Oprócz osób, które były na zeszłotygodniowym KIMBie dołączyli do nas Bernadetta z Pastorem, Mirusz z Izą, moi warszawiacy i Dziadek od Tarniny i Mania. Ja ponownie udałem się do ogniska na pieczenie karkówki, którą tym razem dodatkowo polewałem piwem. Manio pięknie grał na gitarze i znowu było bardzo sympatycznie i wesoło. Kto nie był, niech żałuje. Stały Bywalec opisze wszystko ze szczegółami.
Wojtek 1121 postawił Reconówkę, czyli flaszkę Stoka zakopaną przez Recona 1 dla Wojtka w... no właśnie, nie pamiętam gdzie. Później dołączyli jeszcze jacyś ludzie, chyba znajomi Kazia. Za to opuścili nas Tarnina, Manio, Dziadek i gitara.
Gdy wróciliśmy do domku obudził się Darek i dalej za beherovkę, i dalej mnie nakłaniać na to, żeby jutro, czyli już dziś iść z nimi chociaż na jedną wspólną wyprawę. Wybrali Krywe, stanowczo odmówiłem. Byłem już umówiony w Wojtkiem Cyferki na odkrywanie skarbów, wizytę w cudownej Łopieńce i pstrąga.
Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że zostanę kłobukiem bieszczadzkim.
Przed nami był ostatni dzień pobytu w Bieszczadach...


Odpowiedz z cytatem