S.B. z konia nie fiknęłam podczas zawodow w Lesku, ale podczas jazdy w terenie! Przynajmniej mniej osob to widzialo.
Ale w Lesku, w czasie szarzy spadl na przeszkodzie z konia moj facet. :)
Zgodnie z tradycja stawiania pol litra za upadek zaordynował piwo dla wszystkich, dla dzieciakow, ktore rowniez okazaly szacunek tej tradycji kazal dac po coli.
T.B. ma racje z tymi ogierami. Nigdy nie wiadomo, co takiemu odbije. Rozhisteryzowane to i tylko jedno mu w głowie. Zdarzaja sie przypadki, ze ogier (z jezdzcem na grzbiecie) bierze sie za krycie klaczy rowniez majacej na grzbiecie jezdzca. :)
Kon naprawde stara sie nie nadepnac jezdzca, ktory z niego spadl. I to niezaleznie od plci. I tak jestem wdzieczna Iskrze, ze tylko zahaczyla mnie kopytami. Bo ja przez chwile mialam wizje kopyta w srodku plecow. :)

Aleksandro!!! Czy jestes pewna, ze bylas tam w piatek, a nie w sobote na przyklad??? Bo ja pewna jestem, ze z Dwernika wyjechalam PO czwartej.
A moze cos nie tak z naszymi zegarkami? Albo jakies biesy i czady musialy maczac w tym łapska.
A czy kiedy tam dotarlas, siedzialo przy stoliku na zewnatrz towarzystwo zlozone z 2 chlopakow i 2 dziewczyn? Nie, to nie ja, ale byli tam kiedy wychodzilismy, a ty o tym nic nie wspominasz.
A pani w barze nie chwalilam sie, ze jestem "z internetu".
Dziwne to wszystko, a nawet zgoła bezecne.